Bosskie komentarze przy kawie #231

 

Monumentalnie

Miało być monumentalnie, to i było. 110 edycja Il Lombardia (jakoś ta stara nazwa pasowała nam bardziej) okazała się godna sławy, jaka ją poprzedzała. Było naprawdę potwornie ciężko. Dowodem choćby to, że mimo pięknej pogody, zawody ukończyło zaledwie 61 startujących. Poległo na trasie wielu asów i weteranów tego typu imprez. Lombardia zmogła między innymi świetnie prezentujących się w tym sezonie zwycięzców innych znanych jednodniówek: Van Avermaeta, Poelsa, Mollemę. Nie powąchali walki w czołówce byli triumfatorzy: Dan Martin, Purito Rodriguez i Gilbert. Góry i mocne w pierwszej fazie tempo spowodowały okrutny odsiew. A wielu z tych, którzy utrzymali się w czołówce, po prostu nie miało sił, by na ostatnich kilometrach podjąć jeszcze dodatkowy wysiłek pogoni za uciekającą czwórką.

wyniki Il Lombardia 2016

Dwa nazwiska zostaną najlepiej zapamiętane: Estebana Chavesa, zwycięzcy wyścigu, oraz Diego Rosy, drugiego na mecie i najbardziej walecznego uczestnika imprezy.

lombardia-winnerKolumbijski Baby-face Killer zadziwia wspaniałą jesienną formą. Podium Vuelty, wygrane w Emilii i Lombardii – ta seria skłania wielu obserwatorów do rozważań, czy rówieśnik Michała Kwiatkowskiego będzie w stanie podjąć w przyszłym sezonie walkę o zwycięstwo w Wielkiej Pętli. Na przeszkodzie mogą stanąć jego kiepskie jeszcze umiejętności w jeździe na czas. Co gorliwsi pasjonaci talentu kolarza Oriki już zaczynają na Twitterze lobbować za zniesieniem długich czasówek, co akurat nam nie w smak, bowiem od zawsze uważamy, że Tour ma wyłaniać najlepszego (czyli wszechstronnie wyszkolonego) kolarza, a ustawianie tras wyścigów „pod kogoś” lub „przeciw komuś” traktujemy w kategoriach organizacyjnego zboczenia.

Australijski team powinien po prostu solidnie popracować nad tym elementem kolarskiego rzemiosła swego lidera, a taka praca z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Chaves to nie tylko wielki talent sportowy, ale i chłopak o potężnym potencjale medialnym. Gdyby się udało uzupełnić jego braki w kolarskiej edukacji, to możemy doczekać się lidera, którego pokocha cały świat.

rosa-diegoSpory potencjał drzemie też w Diego Rosie. W tym sezonie nie mógł poszczycić się efektownymi rezultatami, co w dużej mierze wynikało z poświęcenia jego ambicji dla dobra ekipy, mającej dwóch zdecydowanych liderów. W niedzielę także większość czasu spędził, pracując jak mrówka na czele odjazdu. Stracił sporo sił na próbach wyprowadzenia do przodu Fabio Aru i dopiero, gdy słabnący Sardyńczyk zwolnił go z „obowiązków służbowych”, sympatyczny kolarz z Piemontu mógł powalczyć o swoje. To właśnie uparta pogoń zawodnika Astany za trójką uciekinierów oraz jego ponawiane ataki na ulicach Bergamo były pieprzem i solą tego wyścigu. Przegrał finisz minimalnie – zabrakło tych roztrwonionych wcześniej paru watów.

Na ostatniej prostej znów nie popisał się faworyzowany w tej trójce Rigoberto Uran. Wygląda na to, że niewygrywanie ważnych końcówek weszło mu w nałóg. Zaimponowali nam za to walecznością Rodolfo Torres z Androni (kolejny Kolumbijczyk), Davide Villella i Robert Gesink. I oczywiście niezniszczalny Alejandro Valverde. Po wyjątkowym, nawet jak dla niego, sezonie nie miał dość sił, by walczyć o podium, ale jego żelazne zdrowie i kolosalne doświadczenie pozwoliło mu uplasować się wysoko.

Podobno w przyszłym sezonie nie podejmie kolejny raz próby startu w trzech Grand Tourach. I dobrze, bo widzimy dla niego jeszcze śmielsze i bardziej efektowne wyzwanie: top 10 we wszystkich pięciu monumentach. Jeśli ktoś z obecnie się ścigających potrafi tego dokonać w jednym sezonie, to tylko weteran z Murcji.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Sagan królem World Tour

tinkovLombardzki monument był ostatnią w sezonie imprezą zaliczaną do kalendarza World Tour. Jego wyniki nie spowodowały trzesienia ziemi w rankingu punktowym. Zwyciężył Peter Sagan, gromadząc 669 punktów. Podium uzupełniają Nairo Quintana (609 pkt) i Christopher Froome (564 pkt). Na kolejnych miejscach uplasowali się: Alejandro Valverde, Alberto Contador, Greg Van Avermaet, Richie Porte, Romain Bardet, Esteban Chaves i Daniel Martin. Prawdziwa śmietanka kończącego się sezonu. W dziesiątce brakuje nam tylko Enzo Nibalego (zajął 12 miejsce) – Rekin z pewnością znalazłby się wyżej, gdyby otrzymał szanse startu w Lombardii.

Najwięcej punktów wśród zespołów zgromadził Movistar, wyprzedzając Tinkoff i Sky.

Warto dodać, że nasz ulubieniec, Peter Sagan, jest zdecydowanym liderem World Ranking UCI – można zatem podsumować, że jest kolarzem ze wszech miar światowym. W tym ostatnim współzawodnictwie Słowak zdobył dotąd 4759 pkt, a na podium zamienili się miejscami Froome i Quintana.

Wszystkie rankingi znajdziecie na stronie UCI: www.uci.ch/road/ranking/ .

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Dziękujemy, Sylwek

sylwas-ms-stareSylwester Szmyd poinformował w mediach społecznościowych, że kończy kolarską karierę. Rzadko się zdarza, by kolarz, który pozornie tak niewiele sukcesów zapisał na koncie, miał tylu sympatyków i zwolenników. I to nie tylko w Polsce. Ale my, polscy fani kolarstwa, jesteśmy mu wdzięczni szczególnie. Za te wszystkie sezony, w których niczym samotny (na szczęście nie ostatni) Mohikanin ciągnął pod górę ogromny wielotysięczny peleton polskich nadziei, emocji i wzruszeń. Sylwek pozwolił wielu kibicom zrozumieć, że nie zawsze trzeba przyjeżdżać pierwszym do mety, by czuć się wielkim sportowcem i być cenionym przez kolegów, rywali i ekspertów profesjonalistą. Grande professionista sprawił, że polskie kolarstwo nie zniknęło z mapy zawodowej elity i za to także będziemy go mile wspominać po wsze czasy.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Pożegnanie z Olegiem

Powspominamy też pewnie nie raz, nie dwa Olega Tinkova – barwną, kontrowersyjną postać, która przez ostatnie kilka sezonów dodawała mnóstwa kolorytu kolarskiej społeczności.

Przetoczył się nad światkiem zawodowego kolarstwa niczym tornado. Jego energia i witalność były zaraźliwe i nie sposób było przy nim się nudzić. Nie wszystko w jego zachowaniu pochwalaliśmy, nie każdy z jego licznych pomysłów wart był naśladowania, nie każda z jego opinii nadawała się do powtórzenia. Ech, ta szczera słowiańska dusza. Ale z drugiej strony, ze świecą szukać faceta tak oddanego kolarstwu, pasjonata, który dla swojej drużyny nie żałował czasu, zdrowia ani pieniędzy.

Swój rozbrat z kolarstwem (wierzymy, że tymczasowy) zapowiedział już z początkiem sezonu. Il Lombardia była świetną okazją, by ostatni raz (w TTT w Doha ekipa nie wystartuje) spotkać się z całą załogą tinkowowej Żółtej Łodzi Podwodnej. I hucznie poświętować na pożegnalnej kolacji.

farewell-dinner

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Dziwne to uczucie, gdy Lombardia nie zamyka sezonu i jeszcze całe dwa tygodnie trzeba czekać, by zobaczyć nowego posiadacza tęczowej koszulki. Właśnie, czy na pewno nowego?

boss