Cafetería Covadonga #226

 

Nokaut!!!

To jest kolarstwo. Nie codziennie możesz wyścig wygrać, ale każdego dnia możesz go przegrać. To w nim fascynuje. Jeszcze wczoraj ekipy Sky i Oriki triumfowały, cieszyły się z udanego dnia (może za długo?). Riposta pokonanych dzień wcześniej teamów rzuciła ich dzisiaj na kolana. Może to wczorajsza porażka skłoniła Movistar i Tinkoff do współpracy, a może zaplanowali tu atak wcześniej i dlatego wczoraj jechali tak zachowawczo? Tego się pewnie nie dowiemy.

Niby niepozorny etap, ale tu przypomina się sławetne Fuente Dé, wtedy też nikt się niespodziewał trzęsienia ziemi. Ktoś nie odrobił lekcji?

Jeśli Froome przegrał na 15. etapie wyścig, to co powiedzieć o postawie całej ekipy Sky? Kenijczyk zmęczony, bo zmęczony, ale jednak walczył, nie poddał się. Natomiast postawę jego kolegów trudniej jest wytłumaczyć. Kolarze Sky wywiesili białą flagę i to samo zrobiła połowa peletonu.

wyniki 15. etapu

15equintanacontador3Etap potrząsnął klasyfikacją generalną. Nairo Quintana zyskał bezpieczną przewagę i musiałby zrobić naprawdę wiele, by tę Vueltę przegrać. To minus dzisiejszego, obfitego w wydarzenia dnia. Minus, bo gdy kwestia zwycięstwa jest rozstrzygnięta na tydzień przed zakończeniem imprezy, to poziom napięcia i zainteresowania jednak spada. Liczymy na to, że paru kolarzy powalczy jeszcze o miejsca na podium, choć jak widać po dzisiejszych wydarzeniach, kwestia tego komu się chce, a komu się nie chce może być bardzo płynna. Wczoraj bardzo chciało się Konigowi. Co sprawiło, że zupełnie nie chciało mu się dzisiaj? To jedno z bardzo wielu pytań, na które na razie nikt nie udzielił odpowiedzi. Co więcej, wszyscy nabrali wody w usta i nikt nawet nie zadaje pytań, które powinny paść. Przecież to nie jest normalna sytuacja, gdy ponad dziewięćdziesięciu kolarzy przekracza limit czasu o tyle minut.

Przedziwny, wielowątkowy, choć taki krótki, pozornie nieskomplikowany etap. Nie od razu uda się ten natłok myśli uporządkować. Spróbujmy to chociaż z grubsza posegregować.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Dzień Contadora

Kto oglądał od początku, nie mógł tego przegapić. To Alberto dał hasło do walki i poprowadził całą akcję. To on nadawał tempo, ale i liczył, ustawiał, motywował, a jak trzeba, to przywoływał do porządku. Generał na polu bitwy.

15equintanacontador2Jego ekipa wykonała zresztą lwią część całej pracy. Movistar dorzucił się, zwłaszcza sprytnym odizolowaniem Froome’a od trzeciej grupy, ale to chłopakom Tinkova należą się największe pochwały.

Szkoda, że ich lider nie mógł wygrać tego dla siebie. Zabrakło sił w końcówce. Organizmu nie dało się oszukać. Ale przynajmniej wszyscy znów zobaczyli, kto rządzi w Hiszpanii. A skoro nie mógł wygrać dla siebie, to zrobił prezent Quintanie. Wygrana Kolumbijczyka jest dla niego dużo łatwiejsza do przełknięcia. I nie chodzi tu wcalę o wspólnotę językową, czy kulturową. Quintana nie walczy o drugie w sezonie zwycięstwo w GT, a to robi olbrzymią różnicę. Właśnie dla Contadora.

Dlatego wtrącił się do pojedynku Quintany z Froomem i namaścił zwycięzcę. Prawo gospodarza.

I jeszcze jedna refleksja. To co dziś działo się wokół Contadora i Froome’a ukazuje wyraziście, jak bardzo przydaje się mieć w peletonie przyjaciół i jak źle się wychodzi na ich braku. W dziedzinie umiejętności interpersonalnych i budowania relacji, Chris mógłby się jeszcze wiele od Alberto nauczyć.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Zwycięstwo Quintany

15equintanacontadorWcześniejsze obserwacje potwierdziły się w pełni. Na poprzednich etapach Kolumbijczyk fizycznie prezentował się najlepiej z faworytów. Dziś też nie wykazał oznak zmęczenia.

Czuje się jednak znacznie pewniej, gdy za plecami ma kogoś starszego, kto pokieruje wydarzeniami. W większości przypadków tę funkcję spełnia Valverde. Ponieważ się rozdzielili, opiekuńczą rolę wziął na siebie Contador. Nairo nie chował się zresztą za plecami innych i sam też przyłożył swoją cegiełkę do budowania przewagi czasowej, ale widać było, że przywództwo Kastylijczyka bardzo mu odpowiada.

15ebrambillaKońcówka to już jego domena i zwycięstwo, mimo przegranej z Gianluca Brambillą. Ten ostatni ma świetny sezon (wygrał też etap Giro i nosił maglia rosa), a jego ekipa słynąca z klasykowych triumfów, coraz częściej rzuca się w oczy na Wielkich Tourach.

Quintanie posiadana przewaga wystarczy do zwycięstwa w wyścigu. Prawdopodobnie nie będzie ryzykował, bo i po co? Raczej nastawi się na kontrolę najgoźniejszych rywali, co otwiera spore możliwości kolarzom lubiącym długie ucieczki.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Po co te limity?

Skoro nie są honorowane, ani przez kolarzy, ani przez sędziów wyścigu. Kolarzy, którzy przekroczyli limit czasu o ponad 20 minut ukarano nie dyskwalifikacją a nałożeniem minus 25 punktów w klasyfikacji punktowej. Decyzja ta wzbudziła drwiny i wzruszenie ramion.

Widać organizatorzy woleli to (licząc, że sprawa szybko rozejdzie się po kościach), niż prawdziwe problemy wynikające ze skasowania połowy peletonu na tydzień przed zakończeniem imprezy.

15e2grupa4Takiej sytuacji nikt wcześniej nie przewidywał. Łatwo bawić się w Katona, gdy za nic nie ponosi się odpowiedzialności, nie płaci się rachunków. Chyba nie ma wyścigu kolarskiego dla zawodowców, którego organizatorzy podjęliby surową, ale zgodną z regulaminem decyzję o odesłaniu do domu tak wielkiej grupy zawodników. To w praktyce „położyłoby” imprezę od strony marketingowej, a i zawirowania logistyczne i finansowe nie są tym, za czym organiztorzy wyścigów tęsknią. I mimo całego szumu, nikt o zdrowych zmysłach nie spodziewał się, że tym razem „litera prawa” zostanie wyegzekwowana.

Czyli co? Sprawa „zamieciona” i jest OK? Ano nie jest. Bo reperkusje takie, czy inne pojawią się prędzej czy później.

Ucierpiał prestiż organizatorów i prestiż regulaminu wyścigu. To nasuwa liczne pytania. Na przykład o sens istnienia limitów, jako takich. Po co są, skoro się ich nie honoruje?

Nie powstały jednak dla czyjegoś kaprysu. Ich zniesienie usankcjonowałoby zupełny brak dyscypliny organizacyjnej. Pamiętajmy, że na czas przejazdu kolarzy zamyka się ruch drogowy i uliczny, dezorganizuje życie miast i miasteczek. To musi się mieścić w przyjętych ramach czasowych.

Może po prostu warto zastanowić się nad elastycznym regulowaniem limitów, zwłaszcza, gdy są widoczne sygnały, że wśród zawodników, zmuszanych do wysiłku, rodzi się opór. Sposób, w jaki peleton przejechał 13. etap, był dzwonkiem alarmowym, który zlekceważono. Wszyscy udawali, że nic się nie stało. No to teraz się stało. A wystarczyło pomyśleć, przesunąć limit i pewnie nikomu do głowy nie przyszłoby demonstrować lekceważenia dla regulaminu.

Mleko się rozlało. Nie zazdrościmy organizatorom. Teraz każdą ich decyzję, podjętą zgodnie z regulaminem, będzie się kwestionować. Bo skoro raz (i to tak spektakularnie) można było regulamin obejść, czy nagiąć, to dlaczego nie innym razem?

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

boelskasiaKasie rządzą

Kasia Pawłowska zaliczyła dwa wygrane etapy na wyścigu Tour Cycliste Féminin International de l’Ardèche (ścisła czołówka w kategorii długości nazwy). Kasia Niewiadoma nie chciała być gorsza i odpowiedziała dwoma wygranymi etapami Boels Rental Ladies Tour i ostatecznie zajęła 5. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Znakomita forma polskich dziewczyn cieszy szczególnie w kontekscie zbliżających się Mistrzostw Europy.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Sukcesy dziewczyn podnoszą na duchu, ale z kolei piłkarze popsuli mi humor. Może powinienem przerzucić się na kibicowanie piłkarkom?

boss