Przedsionek sławy

 

Dziś zadebiutuje na ekranach naszych telewizorów owiany legendą wyścig kolarski. Na próżno jednak szukalibyście jego nazwy w kalendarzu World Touru. Tour de l’Avenir jest bowiem najsłynniejszą z imprez dla kolarskich talentów. Tu mają rodzić się przyszłe gwiazdy wielkich kolarskich tourów.

lavenir2016logoW takim właśnie celu impreza została przez wydawcę L’Equipe Jacquesa Marchanda zorganizowana. Od 1961 roku rozgrywany był jako etapowy wyścig dla amatorów. Liczono wtedy bardzo, że stanie się polem współzawodnictwa dla młodych kolarzy dwóch rywalizujących obozów świata podzielonego żelazną kurtyną. Dodajmy od razu, polem diametralnie różnym od najsłynniejszej w tamtej epoce imprezy dla amatorów, Wyścigu Pokoju.

Francuski wyścig, organizowany może z mniejszym zadęciem i rozmachem niż sztandarowe dzieło socjalistycznej propagandy, miał jednak już na starcie olbrzymi atut, którego Wyścig Pokoju nigdy nie posiadał – góry. Mało tego, wyścig od samego początku pomyślany był jako młodszy brat Tour de France. O czym informował już w nazwie, bowiem w początkowych latach brzmiała ona: Tour de France l’Avenir. Tour de France Przyszłości przebiegał drogami „dorosłego” Touru (z oczywistym zachowaniem proporcji trudności), co stanowiło o jego atrakcji. To był dla najzdolniejszych amatorów test, w którym kibice kolarstwa i ludzie z branży mogli ocenić ich wielkotourowy potencjał.

Wyścig przechodził różne koleje losu, przeżywał przeobrażenia, wzloty i upadki. Zmieniała się nazwa, zmieniała się formuła. Od 1981 roku stał się wyścigiem w kategorii „open”, czyli dostępnym dla amatorów i zawodowców. W roku 1992 postanowiono przywrócić mu pierwotny charakter – pola rywalizacji dla przyszłych sław. Ponieważ wiatr historii wraz z Murem Berlińskim zmiótł też podział kolarzy na amatorów i zawodowców, wyścig zaczęto rozgrywać w kategorii młodzieżowej. Początkowo dla zawodników do 25 lat, a od 2007 roku dla kolarzy w przedziale wiekowym 19-23. Rok później powrócono do dawnej formuły imprezy dla reprezentacji narodowych.

Legenda wyścigu głosi, że namaszcza on przyszłych triumfatorów Wielkiej Pętli. Tak w przeszłości bywało. Na starcie swych zwieńczonych wielko-tourowymi zwycięstwami karier wygrywali na jego trasie Gimondi, Zoetemelk, LeMond, Indurain. Tylko raz zdarzyła się sytuacja odwrotna. Laurent Fignon wygrał Tour de l’Avenir już w glorii dwukrotnego triumfatora La Grande Boucle, gdy w 1988 roku odbudowywał formę po serii wypadków, które zahamowały jego karierę.

soukho-1980A nawiązując do wątku „konfrontacji obozów”, na liście triumfatorów znajdujemy też nazwiska zwycięzców Wyścigu Pokoju, Olafa Ludwiga i Siergieja Suchoruczenkowa. Trzeba jednak przyznać, że w większości przypadków asy socjalistycznego touru dostawały na francuskich szosach łomot. Alpy podnosiły poprzeczkę zbyt wysoko. Toteż gdy kolarz zza żelaznej kurtyny wygrał ten wyścig dwukrotnie, i to rok po roku (drużyna radziecka zdemolowała wówczas konkurentów), media francuskie piały z zachwytu. Soukho, bo tak nazywano nad Sekwaną Suchoruczenkowa, stał się pupilem tamtejszej opinii sportowej i najzupełniej poważnie pisano o nim jako o przyszłym zwycięzcy Tour de France, nie wahając się porównywać go do samego Merckxa.

Legenda wyścigu jest wciąż żywa, choć co prawda, w obecnym stuleciu ani jednemu z triumfatorów nie udało się powtórzyć sukcesu w „dorosłym” Tour de France. Tylko dwóch z nich, Menchov (2001) i Quintana (2010) w ogóle odniosło zwycięstwo w jednym z Grand Tourów. Wyścig jednak nieodmiennie przyciąga uwagę kolarskich koneserów, którzy wypatrują na nim następców obecnych dominatorów. I nie tylko zwycięstwo w klasyfikacji generalnej pozwala zaistnieć w kolarskim świecie. Wygrany etap, wyróżnienie się śmiałymi poczynaniami na trasie, daje młodemu adeptowi atuty pozwalające negocjować kontrakty z menedżerami world-tourowych ekip.

W wyścigach młodzieżowców hierarchia nie jest tak stabilna, jak w przypadku ich starszych kolegów. Wahania formy są większe, zdarzają się załamania i przypływy energii, trudniej cokokolwiek wyrokować. Ale nawet przy tych zastrzeżeniach, tegoroczna edycja zaskakuje. Rządy, jak dotąd, przejęła grupa najmłodszych. „Maluchy” leją „starszaków” aż miło. Po 6 etapach w pierwszej szóstce jest czterech 19-tków, w tym dwójka prowadząca w wyścigu i znakomicie radząca sobie w górach.

John Anderson Rodriguez i David Gaudu stoczą dziś kolejny pojedynek w górach. Kolumbijczyka oglądamy w Europie po raz pierwszy. Przyćmił zapowiadanego w charakterze gwiazdy imprezy rodaka, Egana Bernala. Francuz, już mający w kieszeni kontrakt z FDJ, wygrał w tym roku młodzieżowy Wyścig Pokoju i był 5. w „dorosłym” Tour de l’Ain. Ale za ich plecami czai się Adrien Costa, najbardziej obsypany laurami 19-latek na przestrzeni ostatniej dekady, flagowy „produkt” kolarskiej akademii Axela Merckxa.

Na ich tle, uważany za największy brytyjski talent ostatnich lat, 21-letni Tao Geoghegan Hart jest już niemal weteranem. Właśnie podpisał kontrakt ze Sky Teamem i pewnie chciał się efektownym sukcesem definitywnie pożegnać z młodzieżowym współzawodnictwem. Ale góry nie są jego żywiołem i młodsi rywale odjeżdżają mu sprzed nosa.

Dziś ścigającą się w górach młodzież czeka coś takiego:

2016_Avenir_7

Warto tego nie przegapić.

Krzysztof Suchomski