Rafał Majka – polski bohater

 

19 lipca 2014 roku o godzinie 17.26 czasu środkowoeuropejskiego Rafał Majka przejechał jako pierwszy linię mety na Risoul, wyprzedzając o 24 sekundy lidera wyścigu, Vincenzo Nibalego, i o 26 sekund Jean-Christophe Peraud.

Profil 14 etapu

 

Zwycięstwo na 14 etapie 101. edycji Tour de France kolarz z Zegartowic zawdzięcza wyłącznie sobie. Nikt go nie puścił przodem, nikt mu tej wygranej nie podarował. Polak od początku etapu jechał aktywnie, zabrał się z pierwszą uformowaną ucieczką i mocno pracował w 17-osobowej grupie, której przewaga wynosiła w pewnym momencie ponad 5 minut.

Stopniowo skład uciekającej grupy wykruszył się, zostało kilku najwytrwalszych. Na ostatnim podjeździe zaatakował Alessandro De Marchi, zdobywając niewielką przewagę. Rafał kontratakował 8 km przed metą i wkrótce zostawił kolarza Cannondale za plecami. Do Włocha doszlusował Joaquin Rodriguez, ale para ta wyraźnie traciła dystans do pedałującego równym rytmem Polaka. Grupa faworytów nie była już w stanie  zniwelować przewagi kolarza Tinkoff Saxo. Na ostatnich 5 kilometrach ostro do pracy zabrał się najmocniejszy kolarz wyścigu, Enzo Nibali, pociągając za sobą Francuza Peraud. Majka do końca utrzymał tempo i nie dał sobie wydrzeć zasłużonego zwycięstwa.

Rafał dokonał wspaniałej rzeczy. Pisząc kilka dni temu o historycznym zwycięstwie Zenona Jaskuły w Pirenejach, wyraziłem nadzieję, że słowa o 21 latach oczekiwania na kolejny etapowy sukces szybko się zdezaktualizują. Prawdę mówiąc, nie oczekiwałem wtedy, że odniesiemy wiktorię na TAKIM etapie. Liczyłem, że może Kwiato urwie się gdzieś na zjazdach lub zafiniszuje z małej grupki na pagórkach. Ale na Boga, nie Alpy, nie kilkunastokilometrowy podjazd.

Dopiero co kolarski fan przypomniał na Twitterze zdjęcie pierwszej strony Przeglądu Sportowego sprzed 21 lat. Jeden z tytułów głosił, że Indurain i Rominger oglądali na mecie plecy Polaka. Majka nawet takiej szansy nie dał swoim przeciwnikom. Odjechał, a następny raz jego plecy rywale mogli obejrzeć, gdy już schodził z podium. Styl, w jakim Rafał odniósł zwycięstwo, był niesamowity. Równe tempo, pewne prowadzenie roweru, pełna kontrola nad sytuacją. Tak wygrywali wielcy kolarze. A nasz bohater we wrześniu skończy dopiero 25 lat. Jaka piękna przyszłość przed nim.

Oleg Tinkow (chłop o kolarskim sercu, swoją drogą) napisał na ćwierkaczu, że to wielkie zwycięstwo Rafała dedykowane jest Alberto Contadorowi. Niczego nie ujmując Alberto, pisz co chcesz, Oleg, ale my wiemy swoje. Rafał zrobił to dla nas, polskich kibiców.

Wszyscy przeżyliśmy ogromne emocje. Były okrzyki, wiwaty, wzruszenia, łzy, których nie trzeba się wstydzić.

https://www.youtube.com/watch?v=XQPC5xRrAn8

W takich chwilach, my, kochający kolarstwo, kochający Polskę, możemy zapomnieć o dzielących nas na co dzień różnicach zdań, nieporozumieniach, które teraz wydają się drobne i nieważne. Bo Polak wygrał etap w Tour de France. Mamy święto polskiego kolarstwa i niech ono trwa jak najdłużej.

Rafał Majka na podium

Dacie wiarę? Jutro obudzimy się jako naród, który nie musi już z konsternacją oczekiwać na zwycięstwo w wyścigu Grand Tour.

Dziękujemy, Rafale.

Krzysztof Suchomski