Bosskie komentarze przy kawie #219

 

Wiggo the Boss

GBpursuitteamPrzyszedłem, zobaczyłem, zwyciężyłem – mógłby powiedzieć za Juliuszem Cezarem. Wracając na tor w ubiegłym roku, zapowiedział olimpijskie złoto i dotrzymał słowa. Poprowadził brytyjską czwórkę w wyścigu na dochodzenie do efektownego, okraszonego rekordem świata zwycięstwa.

Nieprawdopodobna kolekcja: pięć złotych medali olimpijskich, w tym cztery na torze, jeden na szosie, osiem tytułów mistrza świata, zwycięstwo w Tour de France i kilku renomowanych wyścigach tygodniowych, rekord świata w jeździe godzinnej.

Jest żywą legendą kolarstwa. Ta wszechstronność, nie osiągnięta wcześniej przez żadnego z wielkich kolarzy, stawia Sir Bradleya Wigginsa w rzędzie najwybitniejszych sportowców w historii. Wszyscy dziś zachwycają się Phelpsem. Magia liczb działa nieodparcie – właśnie zdobył swój 23 złoty medal olimpijski. Ale na pływackim basenie takie hurtowe „koszenie” medali jest dużo łatwiejsze niż w jakiejkolwiek innej dyscyplinie sportu. Gdyby Phelps miał dorównać klasą Wigginsowi, musiałby wygrać w konkurencji znacznie odbiegającej od jego koronnych krótkich dystansów. Na przykład, wygrać jakiś wielki maraton pływacki na otwartym akwenie, albo pobić rekord na Kanale La Manche.

O karierze Brada Wigginsa, jego perypetiach, jako sportowca i jako człowieka, pisaliśmy przed rokiem:

Thank you and good luck

W tekście tym znajdziecie wyjaśnienie, dlaczego powiodło mu się, to, co zamierzał. Znakomitym uzupełnieniem tego jest zamieszczony również w maju ubiegłego roku film:

A Very British Champion

wiggogoldWiggo zapowiedział definitywny (?) koniec kariery. Tak właśnie wymarzyłem sobie jej zakończenie, olimpijskim złotem – powiedział. Może jednak zmieni zdanie? Jest jeszcze Paris – Roubaix do wygrania…

Gdyby jednak wytrwał w swym postanowieniu, nie będziemy rozczarowani. I tak zrobił więcej niż ktokolwiek miałby prawo oczekiwać.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Dziura w kalendarzu

O tej porze zwykle pasjonowaliśmy się początkiem Eneco Tour. Te olimpijskie roszady wyrzuciły beneluksowy wyścig do drugiej połowy września. I dziura się zrobiła, której (deszczowy w tym roku) Arctic Race nie jest w stanie wypełnić, mimo niesamowicie długaśnych transmisji. Ale na końcówkę Gianniego Moscona warto było popatrzeć. Zaryzykowaliśmy kiedyś prognozę, że to może być nowy Francesco Moser. Może nie będzie to strzał w dziesiątkę, ale są szanse, że przynajmniej trafimy w tarczę.

Genia Bujak ładnie się spisuje w etapowym La Route de France, wygrywa etapy, jest trzecia w generalce. Warto wspomnieć, bo w mainstreamowych mediach o tym cisza.

Wszyscy tam pasjonują się olimpijskimi występami Polaków. Ogólnie rzecz biorąc, to zrozumiałe, ale gdy polska telewizja wczoraj wieczorem zamiast planowanej transmisji z kolarskiego toru, gdzie działy się wspaniałe rzeczy, katowała nas parogodzinnym sprawozdaniem z mało ważnego meczu polskich ping-pongistów, to wyczerpaliśmy całotygodniowy limit słów niecenzuralnych.

keirinSzkoda, bo wyścigi na torze są na tych Igrzyskach jedną z najbardziej pasjonujących i widowiskowych dyscyplin. W dodatku naszej telewizji trafiło się, jak ślepej kurze ziarno, szczęście w postaci uczestnictwa w transmisjach Andrzeja Piątka (w studio) i Wacława Skarula (w Rio), których fachowe uwagi i komentarze potrafiły wspaniale wyjaśnić i przybliżyć przeciętnemu widzowi tajniki torowego kolarstwa. Kto wiedział, na przykład, że specjalne skarpetki zastosowane przez Brytyjczyków, albo zmiana kształtu kasku pozwalają „zaoszczędzić” półtorej sekundy na kilometrze? Nie-sa-mo-wi-te!!!

Może dziś polscy ping-pongiści będą mieli wolne i zobaczymy najciekawsze wydarzenia z toru?

A następnym ważnym wydarzeniem na szosie będzie już Vuelta. Przypomniała nam o tym informacja, że zamierza w niej wystartować Alejandro Valverde. Tak podejrzewaliśmy – jeśli nie pójdzie mu w Rio, będzie szukał pocieszenia i kolejnego sukcesu w hiszpańskim tourze. Stawka jest warta grzechu – Piti może być pierwszym od ponad pół wieku kolarzem, który w jednym sezonie uplasował się w top 10 wszystkich trzech Wielkich Tourów.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Co się pije w Brazylii? Wiadomo, kawę.

boss