Bosskie komentarze przy kawie #218

 

Purito żegna Hiszpanię

Nie na Vuelcie, o której zawsze mówił, że jest jego ulubionym wyścigiem. Nie czuje się na tyle silny, by znów powalczyć o podium, a statystować nie chce. Pożegnał się więc Joaquin Rodriguez z hiszpańskimi kibicami na fantastycznie obsadzonej Donostia Klasikoa, kilka miesięcy przed zakończeniem sezonu. Ma w planach odpocząć po starcie w Igrzyskach Olimpijskim i ostatni raz spróbować szczęścia w Lombardii.

Na pożegnanie z Hiszpanią zademonstrował raz jeszcze swoje słynne depnięcie pod górę, na finałowej ściance zostawiając śmietankę puncherów za plecami. Po zjeździe odpuścił, wiedząc, że z szybszymi rywalami na kresce nie wygra. Przejechał ostatnie mety spokojnie, pozdrawiając kochającą go publiczność. Ave, Purito!

Murgil Tontorra – dodana w tym roku ostatnia przed metą przeszkoda sprawia, że końcówka jest selektywna i o dojeździe liczniejszej grupy nie ma mowy. W tej konfiguracji nieco tracą na znaczeniu Jaizkibel i Arkale. Wcześniej tam należało rozerwać grupę, dokonać selekcji. Teraz nowy „program piorący” przeznacza im rolę „prania wstępnego”. Główną robotę bierze na siebie Murgil. Jest inaczej, a na pewno trudniej. Są zwolennicy tej zmiany, są i przeciwnicy.

csspodiumBauke Mollema raczej na tę zmianę nie narzeka. Śmiałym atakiem na zjeździe z Murgil zaskoczył trójkę rywali. Dobrze pomyślane, bo Valverde i Purito, jak zwykle oglądali się na siebie, a sam Gallopin nie był w stanie zniwelować kilkunastosekundowej różnicy. Holender fantazyjnym beretem osłodził sobie gorycz utraconego miejsca w czołówce Tour de France. W lepszym humorze wyleciał wczoraj do Brazylii.
wyniki Clasica Ciclista San Sebastian

Niestety, nam ani sobie nie poprawił humorów Michał Kwiatkowski. Jeśli sobotni występ był wyznacznikiem jego aktualnej dyspozycji (a nie mamy podstaw przypuszczać, że jest inaczej), to na trudną selektywna trasę wyścigu olimpijskiego jest ona zdecydowanie niewystarczająca.

Nie czepiamy się. Po prostu jesteśmy bardzo, bardzo zaniepokojeni sytuacją, której nikt nie potrafi albo nie chce nam wyjaśnić.

Baskijski klasyk nie dokonał rewolucji w world-tourowej punktacji. Na czele Peter Sagan przed Quintaną i Froomem.

Dodajmy, że wczoraj w Londynie sprawdziła nogę inna grupa przygotowujących się do olimpijskiego startu kolarzy. W roli głównej wystąpił Geraint Thomas, ponad 40 km uciekając samotnie. Złapano go parę kilometrów przed metą, a finisz z grupy wygrał, jak za najlepszych lat, Tom Boonen.

Jedni już są za oceanem, inni w drodze, a nieliczni dopiero się pakują. Twitter za chwilę zaleje „sweetfociowy” potop z Copocabany i okolic.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Rio. Magiczne trzy litery. Tylko trzy, a tyle w nich treści. Teraz także sportowej. Tyle miesięcy oczekiwania. Oby nie rozczarowało.

boss