Café Tourmalet #216

 

Tatarska strzała

Niezbyt to może celne w odniesieniu do Ilnura Zakarina, ale bardzo kolarskie. Bardziej pewnie kojarzy się z kimś szybkim, na przykład sprinterem. Przydomek ten nosił inny Tatar, wieloletni kapitan kolarskiej reprezentacji ZSRR, zwycięzca Wyścigu Pokoju, Gajnan Sajdhużin.

Zakarin w tempie strzały malowniczego i bardzo seksownego pakietu dwóch szwajcarskich podjazdów bynajmniej nie pokonywał. Ale robił to wystarczająco szybko, by zgubić Jarlinsona Pantano i Rafała Majkę. Oni z przodu rozgrywali swoją partię o zwycięstwo etapowe i o punkty w klasyfikacji górskiej, a czołówka wyścigu załatwiała swoje interesy w bezpiecznej od nich odległości.

17eilnurRafał nie wygrał etapu, na co polscy kibice bardzo liczyli, ale za to koszulkę w grochy ma już prawie „zaklepaną”. Zakarin zrobił to, po co przyjechał. Wygrywając potwierdził swój talent i naprawdę duże możliwości. Wspina się świetnie, za to z innymi elementami kolarskiej sztuki u niego gorzej. Na Giro skończyło się to fatalnie. By zostać zdobywcą podium Wielkiego Touru dużo jeszcze musi się uczyć. Także w sensie ogólniejszym. Sympatyczny chłopak w starciu z wyszczekanymi, władającymi kilkoma językami reporterami jest bezradny jak dziecko. Ledwo wydukał parę słów po angielsku, co i tak jest postępem, bo rok temu nawet tego nie potrafił. Może gdyby wydostał się z tej Katiuszy w świat, edukacja nabrałaby rumieńców?

A kiedy nasz słowiański pobratymiec próbował wyrwać się ze szponów zachodnich żurnalistów, z szeregów (czytaj: resztek) peletonu wyrywał się Dan Martin. Nie na długo, co prawda. Wcześniej spodziewaliśmy się ataku Aru, bo Astana włączyła się ostro do nadawania tempa. Nibali i Rosa włożyli w to naprawdę sporo wysiłku, więc widok Sardyńczyka, który spasował i schował się za plecami kolarzy Sky, gdy przyszła jego kolej, mocno nas rozczarował.

Niewiele, jak na tak zapraszające do tanga warunki się działo. Z jednej strony tempo dyktowane przez Sky było mocne, ale to byłoby zbyt łatwe wytłumaczenie. Główną przyczyną było oczekiwanie na „przepowiadany przez proroków” atak Quintany. A kiedy wreszcie wyszło na jaw, że kolarze Movistaru po prostu na taki atak nie mają sił, było za późno. Ruszył Porte, łatwo oderwał się od kolumbijskiego cienia Froome i widać było, że ta para nie ma równych sobie rywali. Australijczyk może tylko pluć sobie w brodę, że nie atakował szybciej, bo z pewnością mógł w tym dniu odrobić więcej ze swojej straty do konkurentów ubiegających się o podium.
wyniki 17. etapu

17ewinniceSłabość wykazał w końcówce wicelider, Mollema i choć jeszcze obronił swą pozycję, stracił u bukmacherów sporo punktów. Ale tematem dnia była porażka Movistaru. Ci, którzy mieli w Alpach, na stworzonym wręcz do tego etapie zaatakować i odmienić losy wyścigu, sami znaleźli się w tarapatach. To już nie kwestia prestiżowej porażki ze Sky – jeśli Quintanę zostawiają z tyłu Yates, Bardet czy Meintjes, to trzeba sobie zadać kultowe pytanie: co poszło nie tak?

I jeszcze jedno. Ten kawałek Szwajcarii, obejrzany w transmisji etapu był naprawdę piękny. Widoki na poziomie Tour de France. Dobre i to, bo widoki na soczyste starcie faworytów raczej umiarkowane.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Froome – Dumoulin 1:1

18edumoulinCzyli remis, czyli „po bożemu”, czyli tak, jak stało w przepowiedniach. Holender wygrał wyraźnie „swoją” czasówkę, Brytyjczyk „swoją”, czyli układ sił jest we względnej równowadze. Ciekawie było posłuchać po etapie Davida Brailsforda komplementującego, stojącego obok Dumoulina, który z kolei nie szczędził słów uznania liderowi wyścigu. Czyżby przygrywka pod kolejny transfer brytyjskiego giganta?

Kosmicznych różnic między kolarzami walczącymi o miejsca w czołówce nie było, zatem klasyfikacja uległa jedynie retuszowi, nie zaś przetasowaniu. Znaczący jawi się powrót go gry Fabio Aru. Być może usłyszał wieczorem parę cierpkich słów od Vino, bo dziś wydawał się mocno zmotywowany i zaczął w końcu przypominać tego Aru z zeszłorocznego Giro.

wyniki 18. etapu

18efroome2W czołówce tłoczno. Wprawdzie pozycja Froome’a jest niezagrożona, lecz nadal jest się o co bić. I mamy nadzieję, że miejsca na podium okażą się wystarczającą zachętą, by przestać oglądać się na innych i zaryzykować. Może Aru, może Porte…

Tymczasem Francja postawiona została w stan alarmu. Zapowiada się Tour, w którym gospodarze nie odniosą etapowego zwycięstwa. Można spodziewać się histerii.

Nie wygrali także etapu Hiszpanie i Włosi. Ilość sfrustrowanych kibiców na trasie wyścigu rośnie.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Czytam, że Quintana ma alergię. Ja też mam. Ale to mnie nie usprawiedliwia.

boss