Café Tourmalet #214

 

Pokonani przez wiatr

37,5 km jazdy na czas już samo w sobie jest sporym wyzwaniem dla organizmów kolarzy pod koniec drugiego tygodnia Tour de France. Jeśli do tego dodamy wiatr, z którym śmietanka męskiego kolarstwa szosowego radzi sobie zaskakująco nieporadnie, to można spodziewać się małego trzęsienia ziemi w klasyfikacji generalnej.

Ta nieporadność kolarskich gwiazd i gwiazdeczek w zetknięciu z przeciwnościami, do których w końcu powinni być przygotowani (prognozy pogody nie są pilnie strzeżoną tajemnicą) każe nam krytycznie ocenić jakość współczesnej kolarskiej czołówki. Jeżeli ktoś tak rutynowany jak Purito, przed kamerą załamany przyznaje, że nie potrafił poradzić sobie z wiatrem na trasie, to zaczynamy podejrzewać, ze etykietkę grand-tourowców wielu dzisiejszym gwiazdom przyznano na wyrost.

13edumoulinpoetapieZwyciężył z dużą (za dużą) przewagą nad konkurentami Tom Dumoulin. Był zresztą jedynym klasycznym czasowcem, który maksymalnie „przyłożył się” do dzisiejszego zadania. Znacznie gorzej zaprezentowali się na trasie inni kadydaci do medalu w Rio: Tony Martin, Fabian Cancellara, czy Rohan Dennis.

Niezależnie od walki o miejsca na etapie, toczyła się ta ważniejsza, pomiędzy kandydatami do podium klasyfikacji generalnej. Froome, zgodnie z oczekiwaniami, zdeklasował rywali, a jego przewaga sprawia, że większość z nich zapewne skupi się na walce o niższe schodki podium.

wyniki 13. etapu

13emollema2Niespodzianką, choć nie tak dużą, zważywszy wczorajszy występ, był bardzo dobry wynik Bauke Mollemy. Zadowolonym z jazdy może być także Geraint Thomas, natomiast Quintana, Yates, Bardet, Valverde i Van Garderen „utrzymali się trudem nad powierzchnią”. Nie był z siebie zadowolony Richie Porte, mimo awansu, ale prawdziwymi przegranymi są Dan Martin, Aru i Kreuziger.

Do mety w Paryżu daleko, wiele może się jeszcze zdarzyć. Dziś jednak nie wygląda na to, by ktoś był w stanie rzucić Froome’owi poważne wyzwanie. Zamiast zapowiadanego meczu Froome vs. Quintana, mamy walkower i repasaże, które rozstrzygną o dalszych miejscach. A łatka kolarza „wożącego się na kole”, i to dosłownie, co wykazał amatorski filmik dystybuowany w Internecie, ukazujący Kolumbijczyka trzymającego się koła roweru wiezionego na samochodzie Mavica, nie podniesie chyba morale w ekipie Eusebio Unzue.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Show must go on

Odpryski wczorajszego dnia tłuką się nam jeszcze po głowie. Tyle się wydarzyło na trasie etapu, tyle się wydarzyło potem poza wyścigiem. Francja długo nie zapomni tego święta.

13epodiumByły obawy, że z powodu zamachu terrorystycznego wyścig zostanie odwołany. Na zdrowy rozum tak się jednak stać nie mogło i nie powinno. Było by to przyznanie się francuskiego państwa do bezsilności w konfrontacji z terrorystami. Ci ostatni zapewne w takiej sytuacji nie posiadali by się ze szczęścia. Nie można było pozwolić, by zatriumfowali.

Wyścig jedzie dalej. Show must go on.

Spodziewane jest oficjalne ogłoszenie trzydniowej żałoby narodowej, trwającej od jutra. Już dziś jednak zrezygnowano z hucznego celebrowania zwycięzców i liderów poszczególnych klasyfikacji po zakończeniu etapu. Wszyscy razem zaprezentowali się na podium i wspólnie z publicznością uczcili ofiary zamachu minutą ciszy.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Teatr jednego aktora

Dopiero co pisaliśmy o braku wszechstronności współczesnych gwiazd i o potrzebie takiego komponowania tras Wielkich Tourów, by wręcz „wymusić” na pretendentach do tytułu grand-tourowych czempionów zademonstrowanie pełnej palety umiejętności.

Zwycięzca Tour de France, a więc w domyśle najlepszy z najlepszych, powinien umieć nie tylko żwawo wspinać się na alpejskie i pirenejskie zbocza, ale i sprawdzać się w jeździe na terenach płaskich i pagórkowatych, zwłaszcza przy wietrznej pogodzie, sprawnie zjeżdżać i oczywiście pozytywnie przejść test „etapów prawdy”, jak z dawna nazywano czasówki. Chodzi też nie tylko o kogoś, kto znakomicie panuje nad rowerem, ale też orientuje się z niuansach kolarskiej taktyki i podejmuje na szosie trafne decyzje.

13efroomestartKiedyś posiadanie wymienionych umiejętności przez kolarzy aspirujących do miana GC contender było „oczywistą oczywistością”. Dzisiaj mamy w peletonie zaledwie jednego takiego kolarza, mimo że w wyścigu jedzie crème de la crème światowego kolarstwa szosowego. Tym rodzynkiem jest Chris Froome.

Brytyjczyk jedzie po trzecie zwycięstwo w Wielkiej Pętli. Jeśli nie nastąpi kataklizm, podobny choćby do wczorajszych wydarzeń, nikt nie będzie w stanie poważnie mu zagrozić. Czy to znaczy, że Froome jest już tak dobry jak trzykrotny triumfator Touru, Greg LeMond?

Nic podobnego. Nie odważylibyśmy się postawić go w jednym szeregu z nie tylko z Amerykaninem, ale i posiadającym o jeden tytuł mniej, Laurentem Fignonem. Oni, by stanąć na najwyższym stopniu, musieli pokonać Bernarda Hinaulta. Kogo musi pokonać Froome?

Przereklamowanego i kolarsko bardzo jednostronnego Nairo Quintanę? Pechowego i mało odpornego psychicznie Richie Porte’a? Ambitnego, ale nieregularnego Bauke Mollemę?

Pokaż mi swoich wrogów, a powiem ci kim jesteś – głosi popularne w kręgach wielkiej polityki powiedzenie. Trawestując je do naszych potrzeb, brzmiało by: pokaż mi kogo pokonałeś, a powiem ci, ile jesteś wart.

Różnica między Borsukiem a Quintaną pokazuje nam skalę wartości, jaką należy przyłożyć do ilościowo zbliżonych osiągnięć.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Byłoby ciekawiej, gdybym się mylił.

boss