Café Tourmalet #202

 

Cavendish reaktywacja

To naprawdę on? Zaskoczenie. Pierwszy etap Tour de France, ułożony dla sprinterów, wygrywa kolarz, który zaliczył najwięcej zwycięskich sprintów. Czyli normalka? Nie, bo miał wygrać kto inny. A gdyby nie ten ktoś, to w kolejce typowanych było paru innych. A Cavendish? Wydawał się od dłuższego czasu borykać z własną niemocą i brakiem motywacji. Szukał jakby nowego miejsca i w sporcie i w życiu. Te wszystkie perypetie z powrotem na tor. Walka o miejsce w olimpijskim teamie Wielkiej Brytanii. Przegrane mistrzostwa kraju.

Kiedy dzień wcześniej, Eurosport wyemitował program, w którym brytyjski sprinter mówił o sobie i swojej nowej afrykańskiej misji, bodaj najciekawszy fragment dotyczył maillot jaune. Człowiekowi, który w tym sporcie osiągnął praktycznie wszystko, co mógł wygrać, trudno było ukryć tęsknotę i wzruszenie, gdy mówił o Wielkiej Pętli i żółtej koszulce – jedynym brakującym mu trofeum.

Pierwszy dzień to jedyny moment, w którym osiągnięcie tego celu było realne. Ale marzyło o tym wielu, a w pierwszym szeregu faworytów byli inni, ostatnio będący na szczycie. Mimo to, Mark Cavendish dokonał tego. Stanął na podium Tour de France i założył żółtą koszulkę lidera. Prawdziwy macho.

1ewykcav1I najlepszy sprinter wszechczasów. Bez najmniejszych wątpliwości. 27 wygranych sprintów w najbardziej konkurencyjnym peletonie, jaki można sobie wyobrazić. Nikt nie ma więcej, nawet nie ma szans zbliżyć się do tego rekordu. Merckx, Hinault wygrali więcej etapów, ale w tym są solowe wspinaczki oraz czasówki. Nawet, gdyby sprinter Data Dimension nic więcej tu nie wygrał, ten wyścig będzie jego sukcesem.

Etap upamiętniający lądowanie Aliantów w Normandii. Zwłaszcza dla Amerykanów i Brytyjczyków, którzy złożyli tu wielką ofiarę, to święte miejsce.

1ewykpattonplaceNie jesteśmy fanami zbyt intensywnego łączenia sportu z historią, zwłaszcza z tak okrutną, bo przecież tylu młodych, wspaniałych ludzi tam poległo. Ten cały cyrk z wojskowym anturażem, który zafundowali nam organizatorzy w trakcie prezentacji. Płaskie to było i tandetne. Poza tym, sport powinien kojarzyć się z pokojem, bezpieczeństwem i radością. Ale jeśli już… to chyba nie wypadało, by wygrał Niemiec. Jakoś tak… niezręcznie by wypadło. Zatem podwójne dzięki. Salut dla Ciebie, Marku.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Dzień pierwszy

za nami. Stał pod znakiem historycznych wspomnień, elektryzującego napięcia (zawsze towarzyszącego początkowi Touru), upadku Contadora i zaskakującego finiszu Cavendisha.

wyniki 1. etapu

1ewykcontszlifyAlberto leżał na wysepce, ma mocne obtarcia skóry prawego barku i biodra, na szczęście żadnych złamań. Będzie bolało, przeszkadzało w jeździe, ale El Pistolero nie takie rzeczy już znosił. Przypomnijmy sobie choćby zeszłoroczne Giro, które mimo upadku w pierwszym tygodniu, zakończyło się jego wygraną. Miejmy nadzieję, że wykuruje się do czasu poważniejszych prób, choć w najbliższych dniach będzie mu trudno.

Trzeba też zaznaczyć, że nikt nie próbował tej sytuacji wykorzystać – peleton poczekał na poszkodowanych.

Nie mogło się obejść bez dyżurnej ucieczki,której losy jak zwykle są do zapomnienia. Najbardziej wytrwała para Francuz Delaplace i Amerykanin Howes walczyła najdłużej w nadziei zdobycia na jutro czerwonego numerka. Dostanie go Francuz – dlaczego nas to nie dziwi?

Finisz był trudny, wiatr jednak dał się we znaki sprinterom, a najlepsi chyba nieco przeliczyli się z siłami. Długo prowadził Sagan, blisko mety przemógł go Kittel, ale zza ich szerokich pleców wyskoczył Cavendish, który najpóźniej włączył turbodoładowanie i wygrał, jak za najlepszych lat.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Österreich Rundfarth w telewizji

Austria mapTaki paradoks. Kiedy ten wyścig miał swoje lepsze lata, dobrą obsadę i całkiem ciekawy przebieg telewizje jakoś go omijały. Teraz obsadę ma bodaj najsłabszą w tym stuleciu, a Eurosport nagle zaskoczył i uraczyć nas zamierza codziennymi transmisjami. Szkoda, że tak późno powiedzieli. Może więcej topowych ekip zgłosiło by akces, wiedząc o transmisjach. Sponsorom na ogół na tym zależy.

A skoro już wspomnieliśmy o imprezie – startują w Austrii dwa polskie zespoły: CCC Sprandi i Wibatech Fuji. Prolog (pod górę) wygrał Australijczyk William Clarke z Drapaca. Sylwester Janiszewski był trzeci. Zainteresowanych wyścigiem zapraszamy na antenę Eurosportu.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Zmienne szczęście polskich mistrzyń

Kasia Niewiadoma trzyma rękę na pulsie Giro Rosa. We wczorajszym prologu siódma, dziś czwarta i awans w klasyfikacji generalnej na 2. miejsce. Pozostałe nasze panie, Genia Bujak i Gosia Jasińska ukończyły etap w dwudziestce.

wyniki 1. etapu

Prowadzi Megan Guarnier o 8 sekund przed mistrzynią Polski. Dalsza rywalizacja zapowiada się pasjonująco.

Maja Włoszczowska startowała dziś w Mistrzostwach Świata MTB w czeskiej miejscowości Nove Mesto. Na ostatnim okrążeniu jechała pewnie po srebro, gdy złapała gumę. Olbrzymi pech. Ukończyła wyścig na najgorszym dla sportowca, czwartym miejscu. Przed nią jednak większy cel – Igrzyska Olimpijskie, a forma dopisuje. Wierzymy, że pech Maję opuści.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Szyld czasowo przemalowany. Przez trzy tygodnie zapraszam do Café Tourmalet. Smacznego.

boss