Tour de France ’16 (3): Święto na Górze Wiatrów

 

Wypoczęci i odświeżeni, ruszamy dalej w pełną gór, dolin, zakrętów i poprzebieranych kibiców trasę 103. Tour de France. Druga faza wyścigu, spięta klamrą dwóch dni odpoczynku, poprowadzi nas na wschód, aż do stolicy Szwajcarii. Z siedmiu czekających nas dni, trzy zapowiadają się bardzo smakowicie, a pozostałe trudno będzie przełknąć bez popicia. Przejechać i zapomnieć. Ale i te kilometry kolarze poczują w nogach, gdy przyjdzie im przystąpić do decydującej rozgrywki w ostatnim tygodniu.

10. etap: Escaldes-Engordany — Revel, 197 km, 12 lipca

Mamy tu etap przedziwny, niczym produkt szalonego naukowca-demiurga, czy też chirurga próbującego zeszyć połówkę słonia z połówką krokodyla. Na jaką cholerę kolarze będą po starcie wspinać się na wysokość 2408 m, by zjechać w dół i potem prawie 140 km telepać się po płaskiej drodze? Sens tego musi być nie tyle głęboki, ile bardzo głęboko ukryty.

10eOrganizatorzy mieli spory dylemat ze sklasyfikowaniem tego potworka i zdecydowali się na salomonowe (czyli najgorsze z możliwych) wyjście, opatrując go etykietą: hilly. Paradoksalnie, to jedyny w tym roku odcinek, tak zaszufladkowany (za to rzeczywiście „hillowe” dostały nalepkę flat). Pierwszy etap po przerwie „pagórkowatego” nie przypomina w niczym, a fatalnego wrażenia nie jest w stanie poprawić końcówka a la Primavera.

11. etap: Carcassonne — Montpellier, 162,5 km, 13 lipca

11eTrzeba się posuwać na wschód, a teren jest, jaki jest. Wszędzie gór nie ustawisz. Największą atrakcją etapu będą mury Carcassonne, ale zobaczymy je tylko na starcie. Meta już w Langwedocji, w jej największym mieście. Cieszą się sprinterzy, których „o tej porze wyścigu” jeszcze wielu powinno zostać w peletonie.

12. etap: Montpellier — Mont Ventoux, 184 km, 14 lipca

12eŚwięto Narodowe Francji. O wygranej będą marzyć wszyscy kolarze francuscy. I to zarówno ci dzielni, jak i niedzielni. A nie będzie o nią łatwo, bo na końcu drogi na śmiałków czeka Góra Zabójca (w wersji dla nieletnich zwana Górą Wiatrów). Długo będą do niej jechać – spokojnie można byłoby etap skrócić, ale nie po to Montpellier wysupłało kasę, by oddawać start jakiejś francuskiej Psiej Wólce.

12e mtventouxCo tu gadać, najsłynniejszy kolarski podjazd (i to w takim dniu) wręcz prowokuje mocarzy wyścigu i kandydatów do sławy. Trudno sobie wyobrazić, by wjechano tam oszczędnie czy remisowo. Oczekujemy wielkiego starcia. Czegoś na miarę pojedynku Armstronga z Pantanim. I oby Froome zbyt szybko nie zepsuł zabawy.

13. etap: Bourg=Saint-Andéol — La Caverne du Pont-d’Arc, ITT, 37,5 km, 15 lipca

13e ttPierwszy time trial, dopiero teraz. I miejmy nadzieję, że dzień wcześniej wyścig nie zostanie definitywnie rozstrzygnięty. To ta dłuższa z czasówek, ale przez klawiaturę nie przeszło by nam słowo: tradycyjna. Pewnie jednak taka konfiguracja jej trasy będzie na rękę trenującym do olimpijskiej czasówki. Tom Dumoulin, Rohan Dennis, Tony Martin, Fabian Cancellara – znajdzie się paru zainteresowanych. Ciekawe, czy Sky pozwoli pojechać na pełen gaz Kiryience?

14. etap: Montélimar — Villars-les-Dombes Parc des Oiseaux, 208,5 km, 16 lipca

14eTym razem poruszamy się z południa na północ. Parc des Oiseaux to słynny ptasi rezerwat. Jest tych pierzastych tam mnóstwo i miejmy nadzieję, że na widok kolarzy nie zachowają się, jak te z filmu Hitchcocka. Nie jest też to, co prawda, Park Jurajski (choć zbliżamy się do Gór Jury), ale tyranozaury sprintu chętnie przytulą etapowe premie. Ich ekipy będą musiały po drodze poskromić harcowników, a drużyna lidera (ktokolwiek nim będzie) ucieszy się, że ktoś odwala za nią robotę.

 15. etap: Bourg-en-Bresse — Culoz, 160 km, 17 lipca

15eUuuuch! To jest dopiero paszcza T-rexa, jak na Jurę przystało. Ktoś tu się bardzo postarał – 8 podjazdów, a najdłuższy kawałek płaskiej drogi dopiero przed samą metą.

15e colombierWjazd na Grand Colombier wygląda groźnie, ale to nic w porównaniu ze zjazdem. To bez wątpienia najtrudniejszy dzień drugiego tygodnia. I raj dla zawołanych górali, którzy będą tu nadawać ton. Kto nie utrzyma się z czołówką, może ponieść dotkliwe straty.

 16. etap: Moirans-en-Montagne — Berne, 209 km, 18 lipca

16eKierunek: Szwajcaria. Długa, lecz bynajmniej nie najeżona przeszkodami droga zaprowadzi kolumnę wyścigu do stolicy kraju Helwetów, pierwszy raz goszczącej Le Tour. Końcówka przypomina w pomniejszonej skali Amstel i pewnie rozegrają ją między sobą uczestnicy ucieczki dnia.

Dzień odpoczynku w Bernie zapewne zostanie przez kolarzy przyjęty z ulgą. Intensywna regeneracja będzie na wagę złota. Do tego, co czeka ich w ostatnich dniach Wielkiej Pętli, będą potrzebowali mnóstwo sił. Strasznie to wygląda, jak się spojrzy. Chyba też musimy się zregenerować.

Do jutra.

Krzysztof Suchomski

Tour de France ’16 (1): Introdukcja

Tour de France ’16 (2): Z północy na południe

Tour de France ’16 (4): Crunch time

Tour de France ’16 (5): Koncert z finałem