Bosskie komentarze przy kawie #200

 

Błogosławione skutki złej pogody

9e pogodaZ powodu fatalnych warunków atmosferycznych organizatorzy skrócili o połowę dzisiejszy, kończący imprezę, 9. etap Tour de Suisse. Zrezygnowano z jazdy przez Albulapass, w rezultacie okrojony odcinek trasy liczył tylko 57 km, zawierając przede wszystkim wspinaczkę i zjazd z Flüelapass.

Wyszło to rywalizacji na dobre. Krótki dystans całkowicie zresetował zachowanie protagonistów i wyglądało, jakby na starcie stanęli inni ludzie. Nareszcie posypały się iskry. Zacieraliśmy ręce, obserwując dynamikę wydarzeń. Oczywiście, fakt, że przed startem do ostatniego etapu losy wyścigu nie były jeszcze przesądzone, a czołówkę dzieliły sekundowe różnice, miał też z opisywaną sytuacją wiele wspólnego. Nie sądzimy jednak, by na zaplanowanej trasie miała miejsce równie dynamiczna walka – nie byłoby to możliwe na całej jej długości.

9e leader in rainMiguel Ángel López, który po wczorajszej czasówce niespodziewanie założył trykot lidera, miał dzisiaj bronić 8-sekundowej różnicy przed spodziewanym atakiem Talanskyego. 22-letni Kolumbijczyk, ponoć cieszący się przydomkiem Supermana, udowodnił prawdziwość powiedzenia, że najlepszą obroną jest atak. Przeczekał liczne próby przeciwników, w tym szarże byłych triumfatorów tej imprezy, wybrał właściwy moment i udzielił rywalom lekcji pt. „Jak pozbyć się przeciwników w paru skutecznych krokach”. Na szczyt górskiej premii dotarł samotnie i później wystarczyło mu już tylko kontrolować sytuację „z pozycji siły”.

9e finiszDo mety dojechał w 7-osobowej grupie. Finisz wygrał jego rodak, bardzo aktywny dziś Jarlinson Pantano. Zwycięzca, prawdziwie latynoski charakter, na mecie nie potrafił opanować łez wzruszenia. Lider obronił pozycję, ale etap przyniósł trochę przetasowań w klasyfikacji. Odzyskał miejsce w pierwszej trójce Barguil, choć jego ambicje były większe i musi go boleć zmarnowana w sobotniej czasówce szansa. Uczestnicy udanej ucieczki awansowali, zsunął się z podium Talansky, całkowicie wypadł z czołówki Thomas.

wyniki 9. etapu

Znów bardzo dobrze pojechali kolarze polskich ekip, Victor de la Parte z CCC i Paweł Cieślik z ActiveJet. Obaj awansowali w generalce o jedno miejsce, kończąc odpowiednio na 11 i 14 pozycji. To zdecydowanie najbardziej udana impreza polskich grup kolarskich w tym sezonie.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Sep się doczekał

ster vanmarckeNie jest to co prawda wymarzone zwycięstwo w Paris – Roubaix czy Ronde van Vlaanderen, ale Sep Vanmarcke na pewno się ucieszył, mogąc po trzech latach posuchy dopisać sobie jakąś „jedynkę” do sportowego CV.

Wczoraj wygrał etap, a dziś odebrał nagrodę za klasyfikację generalną holenderskiego wyścigu Ster ZLM Toer. Trochę to wygląda na przewrotność losu, że jeden z najlepszych specjalistów od wyścigów klasycznych musi szczęścia szukać w etapówkach (i to nie tych z najwyższej półki), ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Królowa Elżbieta

aviva szampanElizabeth Armitstead wygrała trzecią edycję kobiecej wersji Tour of Britain, oficjalnie pod nazwą Aviva Womens Tour. W klasyfikacji generalnej świetnie obsadzonego 5-etapowego wyścigu rangi WWT Brytyjka wyprzedziła wracającą do formy Ashleigh Moolman, zawsze groźną Elisę Longo Borghini i szykującą się do olimpijskiego „toru przeszkód” Marianne Vos.

Wielkie rywalki, Armitstead i Vos, rywalizację z szosy przeniosły na podium, gdzie toczyły przyjacielski pojedynek „na szampany”.

12. miejsce w generalce zajęła Małgorzata Jasińska, najlepsza z trzech startujących Polek (Bujak 24., Plichta 38.).

klasyfikacja generalna wyścigu

W rankingu WWT Armitstead awansowała na drugie miejsce (537 pkt.). Prowadzi jej koleżanka klubowa, Megan Guarnier (624), a pierwszą trójkę zamyka Emma Johansson (463).

ranking Womens World Tour

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Jak góry, to Kasia

trentino kasiaGóry, pagórki to jej żywioł. W takim terenie coraz mniej rywalek ze światowej czołówki może z nią rywalizować. Kasia Niewiadoma, liderując ekipie Rabobank-Liv, pewnie wygrała dwudniowy wyścig Giro del Trentino, zapewniając sobie bezpieczne prowadzenie pierwszego dnia, na górskim etapie.

klasyfikacja generalna wyścigu

Cieszymy się z dobrej formy naszej gwiazdy przed zbliżającą się największą imprezą w kobiecym kalendarzu, Giro d’Italia Internazionale Femminile. Wiele sobie obiecujemy po tym wyścigu, ponieważ jego charakter bardzo naszej zawodniczce odpowiada. Rok temu Kasia wywalczyła w nim doskonałą piątą lokatę.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Fanfary dla żołnierza

Dzisiejszy dzień pełen jest kolarskich wydarzeń. Przyjęło się, że organizatorzy etapówek tak ustawiają wyścigowe kalendarze, by zakończenia przypadały właśnie w niedzielę. W tłumie informacji o kończących się imprezach, w natłoku zdjęć z finiszowych metrów i widoków poprzebieranych w kolorowe koszulki triumfatorów dumnie wznoszących zdobyte trofea, jedna z informacji mogła ujść Państwa uwadze, przemknąć gdzieś bokiem. Dlatego chcemy zatrzymać się na niej i oświetlić ją naszym reflektorem. Jej bohater po prostu na to zasługuje.

Dziś zakończył profesjonalną kolarską karierę Maarten Tjallingii. Jego decyzja nie była niespodzianką – zapowiedział ten krok na starcie sezonu i dokładnie określił jego moment. 38-letni Holender od lat należy do naszych ulubieńców. Wspaniały sportowiec, wielkie kolarskie serce i niezawodna solidność. Skromność, pracowitość i charakter team playera sprawiały, że był kolarzem niezwykle cennym dla zespołu, lecz jednocześnie te same cechy były powodem, że nie wywalczył na szosach wielu palmares. W naszej opinii zasługiwał na więcej niż otrzymał w trakcie długiej kariery, ale kto mówi, że sport musi być sprawiedliwy?

Ze swoją przyciężkawą sylwetką męczył się w górach, mimo to niejeden Wielki Tour ukończył, jak zwykle wspomagając swoich liderów na nizinach, osłaniając od wiatru, wspomagając i dociągając do grupy, gdy zachodziła potrzeba. Silny, waleczny i dysponujący końskim zdrowiem zawodnik stanowił atut zespołu w wyścigach klasycznych. Belgijskie i holenderskie szosy i bruki były jego kolarskim domem. Niestety, nie dysponował zabójczą końcówką i to sprawiało, że szefowie ekipy niechętnie wyznaczali go do roli lidera. A szkoda, bo mając pełne wsparcie mógł osiągnąć znacznie więcej niż jedno podium Piekła Północy.

tjallingii end of career

Media lubią fetować huczne pożegnania, skupiać się na celebrytach, nie zawsze zauważają tych mniej efektownych, a ciężej pracujących. Bez takich ludzi jak Maarten Tjallingii, kolarstwo nie byłoby tym, czym jest. Dziś symbolicznie przemaszerował z rowerem linię mety ostatniego etapu ZLM Ster Toer, w ten sposób żegnając się z holenderską publicznością i swoimi licznymi fanami.

A nas ogarnia nostalgia. Jak zawsze, gdy przychodzi nam żegnać ulubionych bohaterów. Dziękujemy, Maarten.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Dwusetne wydanie komentarzy, to się trochę przyłożyłem. Teraz coś po tej kawie by się przydało. W celach czysto leczniczych i regeneracyjnych, ma się rozumieć. Gdzie się podziało moje TUI?

boss