Bosskie komentarze przy kawie #198

Zaczęły się schody

Wczoraj zakończyła się część rozrywkowa wyścigu Dookoła Szwajcarii, dziś mieliśmy pierwszy dzień poważnego ścigania. Tak już będzie codziennie, do niedzieli. Łącznie z dzisiejszym, pięć etapów, mających rozstrzygnąć o końcowej klasyfikacji – cztery górskie i sobotnia jazda na czas.

5e pogońJuż o tym pisaliśmy: scenografia wybitnie udana, szkoda, że obsada aktorska jej nie dorównuje.

Właśnie mieliśmy tego przykład. Na Dauphine zjedliby tego Atapumę przynajmniej kilometr przed metą. Wiemy, że nie ścigano go z przesadnie wielką pasją, bo w „generalce” nikomu nie zagrażał, ale chodzi o samo wrażenie. Nikt z tych, którzy przewijali się na czele peletonu i późniejszej pogoni za prowadzącym nie wyglądał na kogoś, kto za pięć tygodni stanie na jasno oświetlonym podium przy Polach Elizejskich. Przynajmniej dzisiaj, bo musimy brać pod uwagę także to, że faworyci nie wyłożyli przy pierwszym rozdaniu wszystkich kart na stół.
wyniki 5. etapu
Poniżej parę zanotowanych spostrzeżeń:

5e latourFrancuzi. Barguil (lat 24) drugi na mecie, wyprzedza o 3 sekundy Latoura (22), który zostaje liderem wyścigu. Z tymi francuskimi talentami jest tak, że ledwo jeden próbuje rozwinąć skrzydła, to już następny w kolejce mu je przydeptuje. W Dauphine ścigali się na zabój (który to już raz?) Pinot z Bardetem, tu powalczą ich niewele młodsi rywale. Każdy efektowny występ którejś z francuskich nadziei powoduje nad Sekwaną szybsze bicie serca. Tak jest obecnie i tak było w poprzednich dekadach. Lista kolarzy okrzykniętych następcą Hinaulta, Fignona czy choćby Theveneta, co rok się wydłuża, lecz nie sprawia to, że francuskie kolarstwo znajduje się bliżej celu. Nie wydaje się, by obecne szanse na Marsyliankę na Polach Elizejskich były większe niż w czasach Virenque’a czy Moreau. Do czasu aż Julian Alaphilippe okrzepnie fizycznie na tyle, by wytrzymać trzytygodniowe zmagania na najwyższym poziomie, nadzieje jego rodaków nie znajdą pokrycia w rzeczywistości.

BMC. W ucieczkach Atapumy zauważamy coraz więcej sensu. W odróżnieniu od taktyki zespołu. Wiadomo, że to Van Garderen, a nie Atapuma, był wyznaczony liderem na „generalkę”. Ale czy Amerykanin musiał nakręcać pościg za kolegą z drużyny? Jak mawiano dawniej w wojsku, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

5e skySky. Właściwie Sky B. W każdym aspekcie. Skład B, pociąg B, tempo B, lider B. Tylko taktyka, ta co zawsze. Jak Armia Czerwona. 90% wojska ginie, by pozostałe 10% mogło wygrać wojnę. Dziś nie wygrali. Ale to jeszcze nie koniec wojny.

Thomas. Uwielbiamy go, bo to najwszechstronniejszy kolarz w całym zawodowym peletonie. Dlatego wybaczamy mu nawet to, że kibicuje Arsenalowi. Poza tym, nienaganny – żelazne zdrowie, piękna sylwetka, prowadzenie roweru, a do tego walczak. Ale ta wszechstronność to jednocześnie jego przekleństwo, bo dzięki „zrównoważonemu rozwojowi” w żadnej specjalności nie jest wybitny. Marzy o podium Touru, choć gołym okiem widać, że wciąż bliżej mu do podium Paris – Roubaix. Znamy też jednego Polaka z podobną przypadłością. Mówią, że nieuleczalna.

Polskie ekipy. Było je widać, zwłaszcza pomarańczowe koszulki CCC. I to nie w zwyczajowych ucieczkach „ku chwale sponsora”, lecz w prawdziwym centrum akcji. Zwróciło to nawet uwagę brytyjskich komentatorów – w momencie, gdy w topniejącym peletonie wciąż utrzymywało się trzech zawodników Wadeckiego. De la Parte wysoko, może nie będzie tak źle z tą „inwestycją”, jak z Schumacherem. Z Polaków najlepszy Paweł Cieślik – również jego obecność wśród renomowanych wspinaczy została zauważona.

Špilak. Trudno go poznać. Niewidoczny w „swoich” tygodniówkach, co zupełnie do niego niepodobne. Czyżby rzeczywiście poświęcił wszystko w tym sezonie dla występu w Rio de Janeiro? Trochę podobnie ma się rzecz z Rui Costą, choć on przynajmniej w Ardenach plan minimum wykonał.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Nie ma czym uczcić tej Szwajcarii. Na wczasach, jak na wojnie – same ograniczenia. Gruyere czy ementalera w sklepie nie uświadczysz, a o przyrządzeniu fondue tylko pomarzyć. Czekoladę Milka sobie kupię.

boss