Bosskie komentarze przy kawie #197

 

Froome na kursie powrotnym

Do wyścigu Critérium du Dauphiné powrócimy po zakończeniu Tour de Suisse. To zawsze fajna okazja, by dokonać wstępnego przeglądu sił na dwa tygodnie przed najważniejszym kolarskim wydarzeniem roku. Na razie parę jeszcze ciepłych uwag.

gc winnerFrancuska tygodniówka zakończyła się dość pewnym zwycięstwem Chrisa Froome’a. Brytyjczyk, którego twarz oglądaliśmy ostatnio na okładkach większości kolarskich wydawnictw oraz paru specjalnie wydanych w tym okresie książek, podtrzymuje stosunkowo świeżą tradycję wygrywania na rozgrzewkę Dauphiné przed rozprawieniem się z przeciwnikami na Wielkiej Pętli.

Prawdopodobnie w ekipie Sky wygranie francuskiego wyścigu traktuje się jak coś w rodzaju przynoszącej szczęście maskotki. I cokolwiek by o takim zabobonnym podejściu nie myśleć, to działa. Marginal gains, lads!

Froome, który pierwszych pięciu miesięcy tego roku raczej nie zaliczy do prywatnej listy najbardziej udanych okresów kariery, wydaje się na dobrej drodze, by powrócić do najlepszej grand-tourowej formy. Jest wycieniowany do tego stopnia, że jednym z największych wyzwań dla niego i całej ekipy, będzie utrzymanie go z dala od wirusów oraz omijanie ewentualnych kolizji. Bo kiedy Kenijczyk wchodzi na swoje najwyższe obroty, praktycznie on sam staje się swoim najbardziej niebezpiecznym przeciwnikiem.

Jego największy rywal, Alberto Contador, mówiąc kolokwialnie, „nie zaginał się na maksa”. Jak się już tyle nawygrywało w karierze, nie trzeba sobie poprawiać samopoczucia tygodniówkami. Pistolero jest jak zwykle czujny, bojowy, pełen inicjatywy. To jeden z nielicznych GC contenders potrafiący „zrobić coś z niczego”.  Tylko kondycja już nie taka, jak w najlepszych czasach. Z pewnością da się jeszcze coś w tej materii poprawić, ale mamy wrażenie, że spryt i zdolności taktyczne będą w tym roku Contadorowi potrzebne jeszcze bardziej niż na zeszłorocznym Giro.

gc podiumOczywiście, mieliśmy na Critérium du Dauphiné miejsca w pierwszym rzędzie i mogliśmy przyjrzeć się szerzej pojętej czołówce pretendentów do tourowych zaszczytów. Tak to jednak od lat bywa na tych kolarskich poligonach, że niczym zające w kapuście harcują na nich różni jurni, pełni zapału młodzieńcy. A gdy przychodzi co do czego, na placu boju zostają prawdziwi „duzi chłopcy”.

Doceniamy więc patriotyczne starania Bardeta, zwyżkującą formę Dana Martina, zniewalający talent Alaphilippe’a, nadzwyczajny wigor Adama Yatesa. Zdolne bestie. Mają przed sobą przyszłość, wszyscy co do jednego. Muszą tylko na nią poczekać. I obawiamy się, że potrwa to dłużej niż jeden miesiąc.

klasyfikacja generalna Critérium du Dauphiné

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Jego Wysokość się bawi

logoSzwajcarię, przez lata szczycącą się niezależnością, podbija właśnie długowłosy mężczyzna z filuternym uśmiechem na twarzy. Jaśnie nam panujący mistrz świata postanowił zabawić się na szwajcarskich drogach i nie przeszkadza mu w tym ani paskudna pogoda (to naprawdę raj dla turystów?), ani tabuny przeciwników, którzy skonfrontowani z geniuszem, podążają za nim potulnie, niczym grupa statystów zatrudnionych jako tło dla oscarowej gwiazdy.

3e finiszMistrz założył dziś koszulkę lidera, wygrywając drugi kolejny etap. Za nic miał daremne wysiłki potomków Wilhelma Tella. Można rzec, że zabawił się z nimi jak kot z myszą, kontrolując sytuację do ostatniej chwili i zadając decydujący cios na samej mecie.
wyniki 3. etapu

A na saganowej liście palmares trwa zaciekła rywalizacja imprez. Tour de Siuisse, mocno widać zmobilizowane, z 13 punktami goni uparcie lidera, czyli Amgen Tour of California. Zostały dwa „oczka” różnicy.

Paru kolarzy (dość znanych), mających nadzieje na sukces w klasyfikacji generalnej lub etapowe łupy, pociesza się myślą, że Słowakowi nie codziennie będzie chciało się tak szaleć. Nie liczylibyśmy na to, że odpuści już jutro, ale w środę… Kto wie? Jego Wysokość w swojej łaskawości może dać wolną rękę tym Thomasom, Van Garderenom i Špilakom. A niech się chłopaki też zabawią.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Zameldowałem się w nadmorskim pensjonacie. Otwieram lodówkę i… niespodzianka. W środku nie było Lewandowskiego. Może dlatego, że taka mała?

boss