Bosskie komentarze przy kawie #195

 

Sporty walki

Czasem odnosimy wrażenie, że dziennikarski frazes o „walce na trasie wyścigu” (swoją drogą stanowczo nadużywany) jest przez niektórych kolarzy pojmowany zbyt dosłownie.

1e headbuttingKońcowe kilometry pierwszego etapu Critérium du Dauphiné były areną kilku zdecydowanie zbyt ostrych starć między zawodnikami Katiuszy i Cofidisu, bezceremonialnie przepychającymi się po to, by zająć lepszą pozycję na finiszu. W kolarstwie pojmowanym tradycyjnie zadawanie ciosów głową jadącemu obok przeciwnikowi nie jest powszechnie akceptowanym elementem tego rzemiosła.

Pomijając etykę sportowej rywalizacji, nie przewidują, a wręcz zabraniają, takich zachowań regulaminy wyścigów, więc dziwi nas bierność, z jaką sędziowie potraktowali dzisiejsze zachowanie krewkich kolarzy dwóch ekip. A przecież dość jest materiału filmowego, pozwalającego na zidentyfikowanie sprawców popełnionych wykroczeń. Brak reakcji może zostać odebrany jako ciche przyzwolenie na „bokserskie” obyczaje. Jakie oznacza to zagrożenie dla pędzących z olbrzymią prędkością kolarzy, nie trzeba chyba tłumaczyć.

Coraz częściej słyszymy ostatnio o apelach CPA (związku zawodowego kolarzy), domagającego się zwiększenia bezpieczeństwa na trasach kolarskich wyścigów. I tylko przyklasnąć, bo ostatnia seria tragicznych wypadków wręcz domaga się zdecydowanych reakcji ze strony kolarskich władz oraz organizatorów wyścigów.

Zwracamy jednak uwagę, że być może trudniej będzie związkowcom szermować argumentem ochrony zdrowia zawodników, skoro sami zainteresowani demonstrują tak ewidentne lekceważenie bezpieczeństwa własnego i kolegów.

I doprawdy niesmaczne wydaje nam się powoływanie się przy tej okazji na zmarłego mistrza pięści Mohammeda Ali. Jeśli już, to na patrona częstowania rywali „z bańki” bardziej nadaje się Zinedine Zidane.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Giro 2017

Za Cycling Weekly podajemy ujawnione przez Mauro Vegni zapowiedzi dotyczące trasy setnej edycji Giro d’Italia. Organizatorzy zdają sobie sprawę z ciążącej na nich odpowiedzialności. Oczekiwania dotyczące jubileuszowej odsłony są bardzo wygórowane. Nie można wprawdzie z góry zagwarantować sobie udziału największych kolarskich gwiazd, ale jest w mocy RCS Sport zapewnić kibicom innego rodzaju gwiazdy – kultowe dla wyścigu miejsca.

stelvioWyścig rozpocznie się na Sardynii, potem przeniesie się na Sycylię, przeskoczy na Kalabrię i do końca pozostanie w granicach Włoch. Zamiarem organizatorów jest, by wyścig oddał hołd całej Italii, odwiedzając jej najpiękniejsze zakątki. Zdają sobie jednak sprawę, że nie są w stanie tak zaplanować marszruty wyścigu, by zahaczyć o wszystkie 20 regionów. Zamierzają jednak odwiedzić najbardziej znane włoskie miejscowości: Neapol, Rzym, Bolonię, Florencję, Genuę, by zakończyć w Mediolanie.

Ich ambicją jest, by trasa wiodła przez słynne podjazdy uważane za ikony Corsa Rosa. Jest szansa, że ujrzymy kolarzy podjeżdżających pod Zoncolan, Plan de Corones, Cime di Lavaredo, Mortirolo, Stelvio i Colle delle Finestre.

Brzmi obiecująco, więc już na jesieni będziemy z niecierpliwością dopytywać o dalsze szczegóły jubileuszowej trasy.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Tak się nam w kraju porobiło, że sport zepchnął na dalszy plan wszystko inne. Te zaściankowe spory i konflikty blakną, tracą na znaczeniu, gdy naród siada przed telewizorami, by kibicować naszym.

boss