Bosskie komentarze przy chianti #188

 

Wspaniałe nogi, kiepska głowa

8e kittel byeMarcel Kittel mocno rozczarował swoich sympatyków, a przede wszystkim miłośników mass-sprintów. Nici z jego gorącego pojedynku z Gorillą na 12. etapie, na obejrzenie którego szykowaliśmy napoje chłodzące. Apollo skreczował (zupełnie nie jak Apollo Creed, który miał duszę wojownika) i pojechał do domciu.

Poza sprinterami innych drużyn, ucieszył się chyba też Gianluca Brambilla. Ma teraz ekipę do dyspozycji i jego „rejting” poszedł zauważalnie w górę.

A my, żeby się pocieszyć i rozerwać, wymyślamy sobie fantastyczne scenariusze, w których Kittel dostaje nadzwyczajną permisję UCI i dowieziony w ostatniej chwili prywatnym odrzutowcem Bakali na start Kalifornii, robi Cavendishowi, Kristoffowi i Saganowi: A kuku!!!

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Na huśtawce

8e TD cierpinastrojów wydaje się kołysać Tom Dumoulin. Po etapie do Rocarasso kreowano go (wbrew jego intencjom) na jednego z liczących się graczy w klasyfikacji generalnej. Alejandro Valverde udzielił nawet wywiadu, w którym wręcz podejrzewał Holendra o sprytne ukrywanie zamiaru walki o maglia rosa do samego końca wyścigu. Hiszpan do tego stopnia przejął się nowym konkurentem do podium, że na 8. etapie wykazał się nadzwyczajną, jak na niego, aktywnością, rozbijając peleton na szutrowym podjeździe, a potem na zjeździe walcząc o każdą sekundę przewagi nad słabnącym z minuty na minutę liderem Giant – Alpecin. Jego najgorętsi fani (pozdrawiamy Grzdyla) wysuwali wątpliwości, czy nie podmieniono go cichaczem na Contadora. Do pieca dorzucał też aktywny Nibali, a nas, polskich kibiców, najbardziej cieszyła czujna i pewna jazda Rafała Majki – dobry prognostyk przed poważnymi górami.

wyniki 8. etapu

8e brambilla happy2Holender pożegnał się z różowymi złudzeniami, jeśli w ogóle je żywił. Raczej sądzimy, że to media rozdmuchały balonik, który może nie pękł z hukiem, a bardziej oklapł był w sobotnie popołudnie. Bohaterem etapu został jednak Gianluca Brambilla. 28-latek z Etixx popisał się jazdą w ucieczce i efektownym solowym zwycięstwem. Wygrał nie tylko etap, ale i różową koszulkę lidera Giro. Przyznajemy, że nie oglądaliśmy jeszcze w tym wyścigu tak pięknie i wzruszająco cieszącego się zwycięzcy. Kochamy takie widoki.

A dzień wcześniej, w piątek, na sprinterskim finiszu utrudnionym dość krętym dojazdem, drugi swój etap wygrał Andre Greipel i było to zwycięstwo w stylu „nie poskakujcie mi, chłopaki”. Trzecie już dla Lotto – Soudal, bo na wspomnianym wyżej 6. etapie, gdzie róż na krótko odzyskał Dumoulin, dużo radości sprawił nam jeden z naszych ulubieńców, Tim Wellens. Belg z rocznika 1990 po 15-kilometrowym solowym ataku, wjechał na metę z przewagą 1:19 min. nad kolejnymi zawodnikami.

Dzieje się dużo na Giro d’Italia. Czołówka wciąż trzyma nas w niepewności co do tego, kto jest naprawdę mocny, a kto tylko udaje – zapowiada się na razie, że nie powinniśmy się nudzić.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Roglič skoczył przed deszczem

9e roglic trasaPogoda popsuła nam zabawę na tak pysznie zapowiadającym się etapie jazdy na czas po drogach „Chiantilandu”. Startujący wcześniej, którzy zdążyli przejechać pofałdowaną trasę przed deszczem, mogli potem spokojnie przyglądać się hołubcom wycinanym na śliskiej szosie przez później jadących kolarzy. GC contenders bardziej uważali by nie wyrżnąć o asfalt niż zdobyć przewagę nad konkurencją. Deszcz krążył po okolicy, pojawiał się i znikał w nieprzewidywanych cyklach, a to sprawia, że z wyników uzyskanych przez czołówkę klasyfikacji generalnej trudno wyciągać sensowne wnioski co do przygotowania fizycznego. Jeśli już, to można z dużą ostrożnością przyjąć, że główni faworyci do podium wykazali się nieco większą determinacją niż pozostali, ale różnice są, jak na taką trasę, minimalne.

Nieprawdopodobnego pecha miał Ilnur Zakarin, który leżał dwa razy, w tym raz na ostatnim zakręcie, a wcześniej zmieniał rower z powodu awarii. Poniżej oczekiwań i to zdecydowanie: Uran (też podobno leżał) i Firsanov. Słabiej, co nie jest niespodzianką: Pozzovivo i Chaves. Nasz Rafał Majka w normie – ważne, że dojechał do mety bez upadku.

Dziś chyba przegapił najlepszą szansę na etapowe zwycięstwo w Giro Fabian Cancellara, który startował w idealnych warunkach, jeszcze przed zwycięskim Słoweńcem. Miejsce poza podium to spore rozczarowanie. Na odwrotnym biegunie 28-letni Norweg Vegard Stake Laengen – miejsce w trójce to dla niego radosna niespodzianka.

9e bramba i jungelswyniki 9. etapu

Liderem pozostał Gianluca Brambilla, choć długo zapowiadało się, że wyprzedzi go kolega z zespołu, Bob Jungels. Ostatecznie zadecydowała sekunda. Tak czy owak, maglia rosa zostaje na parę dni w autobusie Etixxu, a nam wydaje się, że jednak to Brambilla ma w dalszej części wyścigu lepsze perspektywy na wysokie miejsce w GC.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

mapaRusza Amgen Tour of California

Na liscie startowej zwycięzcy dwóch ostatnich edycji, Peter Sagan i Bradley Wiggins. W tym roku nie wydaje się, by któryś z nich mógł pokusić się o powtórkę tego sukcesu. Być może jednak to pojedynki sprinterskie będą gwoździem programu. Na starcie m. in. Cavendish, Kristoff, wspomniany Sagan, wracający po kontuzji Degenkolb, podniesiony na duchu po triumfalnej Dunkierce Coquard, Bonifazio, Van Poppel, Groenewegen, Reijnen, Wippert i Boonen. Zapowiada się tłok na finiszach, na szczęście amerykańskie etapy sprinterskie z reguły kończą się na ulicach szerszych niż pasy startowe lotnisk.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Najlepiej skomentował dzisiejszy dzień Fabrizio Viani: dolewanie wody do chianti jest naprawdę w złym guście. Podpisujemy się.

boss