Ardeny 2016 (4): You’ll never walk alone, Kwiato

 

Miło nam niezmiernie donieść Państwu, że Starsza Pani, mimo upływu lat, trzyma się nad wyraz krzepko. Czuje się na siłach i już nie może się doczekać, by po raz sto drugi gościć kolarską karawanę na trasie Liège–Bastogne–Liège.

LBL 16 trasa

O historii i tradycjach czwartego w kalendarzu startowym, ale pierwszego w sercach wielu kolarzy monumentu opowiadaliśmy w artykule Swingująca Old Lady. Tegoroczna marszruta najstarszego kolarskiego wyścigu liczy 253 km. Wiedzie wśród zalesionych ardeńskich wzgórz, zahaczając o dobrze znane podjazdy.

PROFIL

 

redouteKm 78.5 – Côte de La Roche-en Ardenne, 2.8 km, 6.2%

Km 125.0 – Côte de Saint-Roch, 1 km, 11.2%

Km 168.5 – Côte de Wanne, 2.8 km, 7.4%

Km 179.0 – Côte de la Haute-Levée 3.6 km, 5.6%

Km 192.0 – Col du Rosier, 4.4 km, 5.9%

Km 204.5 – Col du Maquisard, 2 km, 5%

Km 216.5 – Côte de La Redoute, 2 km, 8.9%

Km 232.5 – Côte de La Roche-aux-Faucons, 1,3 km, 11%

Km 246.5 – Côte de Saint-Nicolas, 1.2 km, 8.6%

Km 250.5 – Côte de la Rue Naniot, 0.6 km, 10.5%

Rue NaniotW stosunku do ubiegłorocznej jest parę zmian, z których najistotniejsze to wycofanie (z uwagi na prace drogowe) plasowanego z reguły w środkowej części trasy Côte de Stockeu oraz dodanie 2,5 km przed metą, krótkiego, brukowanego hellingu na ulicy Naniot. To utrudnienie może się okazać sporą atrakcją i na to pewnie liczyli organizatorzy. Kolarze wpadali już w pewną rutynę i (mimo licznych prób) decydujące wydarzenia rozgrywały się na ostatnim podjeździe w Ans i prowadzącej do mety Rue Jean Jaurès. 600-metrowy stromy podjazd, po którym następuje zjazd już do podnóża Côte d’Ans ma być zachętą do wcześniejszych, soczystych ataków. Czy te nadzieje się spełnią, przekonamy się już jutro.

last km

Ubiegłoroczną prezentację faworytów wyścigu opatrzyliśmy tytułem: Kto powstrzyma Valverde? Na dobrą sprawę, tytuł można by skopiować, bowiem sytuacja wyjściowa przed niedzielnymi zmaganiami jest bardzo podobna do zeszłorocznej. Alejandro Valverde, tak jak wówczas, zdecydowanie wygrał Walońską Strzałę i jest głównym faworytem wyścigu, w którym zaliczył już trzy zwycięstwa. To stawia go w rzędzie bohaterów Staruszki, lecz ambitnemu Hiszpanowi to nie wystarczy. Chciałby dorównać Moreno Argentinowi, który tych triumfów zaliczył o jeden więcej (obu wyprzedza Merckx z pięcioma zwycięstwami). Pisaliśmy przed rokiem, że Valverde jest w komfortowej sytuacji, bowiem nie musi atakować. Może spokojnie czekać na ruchy rywali, dysponując bowiem taką końcówką (finisze „na zmęczeniu” to jego znak firmowy), poradzi sobie w każdej konfiguracji, czy będzie to pojedynek mano a mano, czy trójkąt, czy większa grupa. Bala Verde ma do dyspozycji mocnych pomocników, nie będzie zatem musiał sam kasować wcześniejszych akcji rywali.

FW finisz

O pokonaniu kolarza Movistaru poważnie myśli duet Etixxu, Julian Alaphilippe i Daniel Martin. Na Mur de Huy przegrali wprawdzie wyraźnie z Valverde, ale tylko z nim. Reszta nawet nie włączyła się do tej rozgrywki. 23-letni Francuz był tu drugi przed rokiem, przegrywając z hiszpańskim dominatorem o długość roweru. Irlandczyk wygrał w znakomitym stylu w sezonie 2013, a rok później zwycięstwa pozbawił go upadek na ostatnim zakręcie. Podjazd w Ans wyjątkowo mu leży i jeśli zaatakuje w jego wyższej partii, przeciwnikom trudno będzie taki atak odeprzeć. Kolarze Patricka Lefevere mogą to rozgrywać podobnie jak w Huy: zaczyna Martin, a Alaphilippe wisi na kole Valverde.

Szyki całej trójce może pokrzyżować Simon Gerrans. Australijczyk nie błyszczy w tym sezonie, ale to właśnie taki kolarz, który nie epatuje fajerwerkami. Ze stoickim spokojem sępa czeka na swoją okazję i umie znaleźć się we właściwym miejscu, by ją wykorzystać.

agr finiszDo rywalizacji o czołowe miejsce z dużym prawdopodobieństwem powinni włączyć się Rui Costa, Domenico Pozzovivo, Romain Bardet, Jacob Fuglsang, Enrico Gasparotto, Vincenzo Nibali, Joaquin Rodriguez (nie wyglądał solidnie w środę), Roman Kreuziger, Tom-Jelte Slagter i Samuel Sanchez. I są to kolarze, którzy mają ten monument „objechany”, wiedzą czym walka o czołowe lokaty w nim pachnie. La Doyenne jest jednak wyścigiem, na którym różne opcje, w tym i niespodzianka, są możliwe. Śmiały atak mocnego, mającego przysłowiowy „dzień konia”, górala, jak choćby Pieter Weening, Simon Clarke, Warren Barguil, lub notorycznego uciekiniera w gatunku Tima Wellensa, Adama Yatesa czy Tony’ego Gallopina, może pokrzyżować plany faworytów. Podobnych przykładów z pewnością można by dorzucić jeszcze parę. Chcieliśmy zwrócić jednak Waszą uwagę na dwa nazwiska rzadko wymieniane w kontekście startów w monumentach, za to doskonale kojarzące się z grand-tourową rywalizacją.

Na starcie w Liège pojawią się Chris Froome i Richie Porte. Dla żadnego z nich ten start nie oznacza być albo nie być. Oni nastawiają się na lipcowe pojedynki w Alpach i Pirenejach. Tu przyjadą, aby „sprawdzić nogę” w wymagających warunkach. Jednak każdy z nich dysponuje takim kolarskim potencjałem, że jego obecność w czołówce nie mogła by w żadnym wypadku budzić zdziwienia.

lista startowa Liège–Bastogne–Liège 2016

RVV zmęczony michał zostajeSzóstka Polaków widnieje na liście startowej. W barwach Lotto Tomasz Marczyński, w koszulce Bora, Bartosz Huzarski. W ekipie Tinkoff znalazło się miejsce dla dwóch naszych reprezentamntów: Rafała Majki i Pawła Poljańskiego. Wśród czarnych koszulek Sky, Michał Gołaś i Michał Kwiatkowski, który dwa lata temu stał już na podium Staruszki. Jego przejście do ekipy Sky zaostrzyło nasze apetyty i pełni nadziei oczekiwaliśmy Ardeńskiego Tygodnia. W ubiegłą niedzielę poszło kiepsko. Michał samokrytycznie przyznaje, że poddał się z powodu pogody, na którą nie był dostatecznie przygotowany. Mamy nadzieję, że i on, i ekipa wyciągną z tego wnioski, bowiem zapowiedzi meteo mówią o zimnej niedzieli i realnej możliwości opadów. Nawet po najgorszej porażce można się podnieść. Nasz mistrz nie stracił przecież poparcia i zaufania polskich kibiców. W szpalerach widzów pokażą się biało-czerwone flagi a gorący doping będzie towarzyszył mu także w tysiącach polskich domów. You’ll never walk alone, Kwiato.

Krzysztof Suchomski