Bosskie komentarze przy piwie #184

 

Valverde, O lé!!!

FW finiszWygrał, jak chciał. Wjechał na metę jak Juliusz Cezar. Jego spojrzenie mówiło: Mieliście jakieś wątpliwości? Po czym zsiadł z roweru i przyjął wszystkie należne mu hołdy. On tu rządzi. Niepodzielnie. Mur de Huy to jego góra, jego terytorium. Obsikał je czterema zwycięstwami, jak samiec lew swój kawałek sawanny. Teraz wystarczy, że zaryczy i cała reszta – uszy po sobie.

I jeśli Gilberta nazywają Pan Cauberg, to Valverde powinniśmy per analogia tytułować… Może nie brnijmy w to głębiej…

Za rok przyjedzie wygrać po raz piąty. Wiele może się zdarzyć przez rok, ale dziś trudno wyrokować kto i jak miałby go tu pokonać. Zakładając dalsze postępy Juliana Alaphilippe, będzie on „ostatnią nadzieją” reszty świata. Ekipa Etixx wzięła dziś w posiadanie większość powierzchni podium. Niewykluczone, że na dłużej. Można mówić o sukcesie belgijskiej drużyny, choć Dan Martin chyba kończył dzień z mieszanymi uczuciami. Jeśli przed wyścigiem żywił jakieś złudzenia, to Valverde dość brutalnie go ich pozbawił.

LBL podiumWout Poels ładnie przypomniał nam, że Mur de Huy zawsze hołubił górali, a Enrico Gasparotto potwierdził, że występ w Limburgii nie był wyskokiem ponad stan. Z przodu raczej znane nazwiska, żadne nie szokuje. Uprzedzaliśmy, to najbardziej konserwatywny z klasyków. W drugiej dziesiątce zwracamy uwagę na debiutanta, Michaela Woodsa. Parę znających się na rzeczy osób polecało tego młodzieńca, jako utalentowanego climbera.

wyniki Flèche Wallonne 2016

Côte de Cherave chyba przyjęło się na stałe. Coś się tam działo, co sprawia, że warto włączyć telewizor trochę wcześniej. I o to chyba chodziło.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Za rok podium

FW vdbreggen2Bo skoro przed rokiem piąta, a teraz czwarta. Mowa o Kasi Niewiadomej. Nasza 21-latka jest już gwiazdą świecącą pełnym blaskiem. Na podiach całego świata czuje się jak w butiku. Już nie dziecko, Kobieta. To sobie taki ciuch założy, to inny kolor sprawdzi, baskijskie berety też już były przymierzane. Zdjęcia też już nie z pierwszym lepszym. To Valverde, to Vos, czy Van der Breggen (dzisiejsza triumfatorka).

Anna Van der Breggen powtórzyła swój sukces sprzed roku, ponownie samotnie osiągając metę. Jej starsza utytułowana koleżanka, Marianne Vos, ukończyła dziewiąta, co zważywszy długą przerwę w startach, jest przyzwoitym wynikiem. Pewien zawód sprawiła Lizzie Armitstead, lecz dwie koleżanki klubowe na podium sprawiają, że jej ekipa ma co świętować.

wyniki Flèche Wallonne Féminine 2016

selfieNa Murze nasza nadzieja olimpijska czuje się coraz lepiej. Valverde też nie od razu wygrywał, więc my spokojnie czekamy, pewni tego, co nieuchronnie musi przyjść. Na razie Kasia z dużą przewagą lideruje klasyfikacji młodzieżowej WWT. Wśród seniorek jest szósta. Prowadzi nadal Lizzie Armitstead, przed Chantal Blaak i Megan Guarnier – wszystkie z Boels – Dolmans.

UCI WWT Ranking

Polki zaliczyły w Ardenach bardzo udany występ. Gosia Jasińska przyjechała 13., miłą niespodziankę sprawiła 20. pozycją Ania Plichta. Genia Bujak ukończyła wyścig na 26. miejscu (dokładnie jak przed rokiem), a Kasia Pawłowska zamykała piątą dziesiątkę zawodniczek.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Oj, Heniu, Heniu

henao skySergio Henao, jeden z murowanych faworytów, nie wystartował do środowego wyścigu. Sky Team zawiesił jego starty na czas niezbędny do wyjaśnienia wątpliwości związanych z parametrami krwi.

To powrót do już sygnalizowanej sprawy. Pierwsze zawieszenie, będące skutkiem wewnętrznych, profilaktycznych procedur brytyjskiej ekipy, miało miejsce w 2014 roku. Powołano wówczas niezależnego eksperta o uznanej reputacji (CADF) do zbadania przypadku Kolumbijczyka. Wątpliwości biorą się między innymi z faktu, że urodzeni i wychowani w warunkach wysokogórskich Indianie mogą mieć parametry krwi odbiegające od przyjętych za normalne. W takiej sytuacji trudniej jest stwierdzić, czy następowały ingerencje farmakologiczne w organizm sportowca. Przypadek widać był (i jest nadal) trudnym orzechem do zgryzienia dla fachowców, bowiem poprosili właśnie o dodatkowe wyjaśnienia, na sporządzenie których Henao otrzymał czas dwóch tygodni.

Są w tym newsie, jak to często bywa, dobre i złe strony. To, że sprawy nie zamknięto, wyraźnie wskazuje, że coś w tej krwi Kolumbijczyka „nie gra”, a brak jednoznacznej oceny może świadczyć jednak o niedoskonałości „aparatu badawczego”. To budzi niepokój, bo takich przypadków może być więcej. I one są dla oficjalnych kontroli WADA i UCI nieuchwytne.

Dobrą stroną jest to, że wreszcie jakiś kolarski team ceni wyżej swój wizerunek od doraźnej korzyści w postaci sukcesu. Dotąd „w branży” obowiązywała zasada: jak kogoś złapią, idziemy w zaparte i udajemy zaskoczonych. Ktoś poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że nie warto czekać. Jest wciąż wiele gremiów, w których o walce z dopingiem dużo się mówi – i na gadaniu się kończy. Jedna jaskółka nie czyni wprawdzie wiosny, ale po długiej zimie i to cieszy.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Festiwal absurdu

Dr Złow mediach pod hasłem Kto wymyśli bardziej szokującą rzecz na temat kolarstwa, trwa w najlepsze. O koszulkę lidera rywalizują ostro media francuskie i włoskie.

Ostatnim hitem jest powołanie na eksperta w sprawach domniemanego moto-dopingu słynnego Doktora Zło, czyli Michele Ferrari. Włoski fizjolog zeznał włoskim dziennikarzom, iż rowery z napędem elektrycznym są używane przez kolarzy już od 2005 roku. On sam, we własnej osobie, podobno też miał okazję je wypróbować.

Nie wytrzymaliśmy. Wchodzimy do licytacji i przebijamy Doktora Zło. Bo my, proszę państwa, słyszeliśmy (w kolejce do mięsnego), jak Goździkowa opowiadała, że wypróbowała taki rower już w 2003 na wiosnę.

I to jest dylemat teraz. 2005 czy 2003? Komu wierzyć? Kto jest bardziej wiarygodny? Czy słynący z prawdomówności Doktor Ferrari, czy słynąca z reklamy Goździkowa?

Może zadzwonić do Lance’a?

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Pisałem, że środa poprawi nam humory. I poprawiła.

boss