Ardeny 2016 (3): Leczenie kaca po Amstelu

 

La-Fleche-Wallonne grafaTego kaca ma po niedzielnej imprezie wielu kolarzy i spora grupa dyrektorów sportowych. Dość niecodzienna była sytuacja na Caubergu, w której duża grupa profesjonalistów zachowała się jak wycieczka nowicjuszy. To pokazuje, ile w takich momentach znaczą w peletonie liderzy obdarzeni autorytetem. Zabrakło z przodu Gilberta, nie było Valverde i prawie 50-osobowy peletonik przypominał wojsko bez dowódcy. Tylko nieliczni mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że nie mają sobie nic do zarzucenia.

Liczymy na to, że po całej dyskusji, jaka przetoczyła się po pierwszej odsłonie tryptyku przez media społecznościowe, ekipy przystąpią w środę do walki z podrażnioną ambicją. Nie oznacza to w żadnym wypadku szalonej karuzeli od startu do mety. Walońska Strzała nie zmieni swojego charakteru. Nawet dodanie przed rokiem dodatkowego podjazdu, Côte de Cherave (1,3 km, 8,1%), nie wpłynęło na twarde postanowienie kolarzy, by współzawodnictwo rozstrzygać w trakcie ostatniej (z trzech) wspinaczki pod Mur de Huy, który definiuje La Flèche Wallonne w jeszcze większym stopniu niż Cauberg Amstel Gold Race.

Dokładnie, z detalami, opisaliśmy jego topografię i drogę przez mękę, jaką przechodzą na nim kolarze w zeszłorocznej prezentacji: Bitwa o Ardeny, rozdział V: Głową w mur czy z głową na Mur?

Warto sobie tę wiedzę odświeżyć przed obejrzeniem video z ostatnich dwóch zwycięstw Alejandro Valverde. Oto rok 2014:

A to powtórka z ubiegłego sezonu:

https://www.youtube.com/watch?v=3lm8ZQblnLA

O ile Philippe Gilbertowi nadaje się czasem przydomek Mr. Cauberg, o tyle niekwestionowanym Władcą Muru jest właśnie trzykrotny zwycięzca Walońskiej Strzały, Alejandro Valverde. Być może, jeśli tendencja ostatnich lat się utrzyma, Mur de Huy trzeba będzie przemianować na Hiszpański Mur (ulżyłoby wtedy naszym telewizyjnym sprawozdawcom). W czterech ostatnich edycjach wygrywali na nim Hiszpanie.

betancur movistarValverde opuścił wprawdzie Wyścig Piwny (może to i dobrze, przynajmniej kac go ominął), lecz nie próżnował bynajmniej, wygrywając w tym czasie trzyetapowy wyścig Vuelta a Castilla y Léon. Na marginesie, w kastylijskiej etapówce rzutem na taśmę zakwalifikował się do składu Movistaru na środowy występ popularny El Bananito, czyli Carlos Betancur. Chcielibyśmy bardzo, by udało mu się tak rozkręcić emocje na ostatnim wjeździe na Mur, jak to miało miejsce trzy lata temu. Czy po znanych perypetiach jest już do takiego heroicznego wysiłku zdolny, to inna sprawa. Obawiamy się, że jeszcze nie. Choć, jeśli ktoś ma żyłkę hazardzisty – zakłady stoją 100/1.

henao starszyDo roli głównego rywala hiszpańskiego dominatora z Murcii (coś ma z tymi Murami jednak) pretendują Daniel Martin i Sergio Henao. Mniej wiemy o dyspozycji Irlandczyka. W pierwszym sezonie w barwach Etixx dotąd, poza wygranym etapem w katalońskiej Vuelcie, nie zachwycał. Musimy jednak mieć na uwadze, że to właśnie środowy, a przede wszystkim niedzielny występ w monumencie jest powodem, dla którego zatrudnił go Patrick Lefevere. W tym tygodniu okaże się zatem, na ile inwestycja była trafiona, a także czy siostrzeniec Stephena Roche’a zaaklimatyzował się w belgijskim teamie.

Co do Henao, wątpliwości raczej nie mamy. W marcowych i kwietniowych imprezach prezentował się znakomicie, wielokrotnie imponując dynamiką na podjazdach.

alaphilippeDo ścisłego grona faworytów dorzucamy zeszłorocznych zdobywców miejsc na podium, Juliana Alaphilippe i Michaela Albasiniego oraz zwycięzców z lat 2012 i 2013, Joaquina Rodrigueza i Daniela Moreno. Ich przyjazd na czołowych miejscach jest tak samo pewny, jak i to, że solowej akcji na kilka kilometrów przed metą spróbuje „uciekinier z powołania”, Tim Wellens. Powodzenie takiej akcji przed Mur de Huy jest mniej prawdopodobne niż przed Caubergiem, co przyznajemy z żalem, bo za każdym razem, gdy Belg próbuje samotnej szarży, życzymy mu powodzenia.

A oto top 10 zeszłorocznej edycji:

1.Valverde Alejandro, 2.Alaphilippe Julian, 3.Albasini Michael, 4.Rodríguez Joaquin, 5.Moreno Daniel, 6.Vuillermoz Alexis, 7.Henao Sergio, 8.Fuglsang Jakob, 9.Slagter Tom-Jelte, 10.Kelderman Wilco.

Zabrakło wówczas w czołówce Dana Martina (wypadek). W tym roku z powyższej listy na pewno nie wystartuje Vuillermoz, prawdopodobnie również Fuglsang. Pozostałych ujrzymy w walce o podium.

lista startowa Fleche Wallonne 2016

FWTegoroczna trasa wiedzie z Marche en Famenne do Mur de Huy i liczy sobie 196 km. Po drodze dwanaście podjazdów ulokowanych na sześciu wzniesieniach

Km 67.0 – Côte de Bellaire,1 km, 6.3%

Km 74.0 – Côte de Bohissau,1.3 km, 7.6%

Km 87.0 – Côte de Solières, 4.3 km, 4%

Km 101.0 – Mur de Huy,1.3 km, 9.6%

Km 114.0 – Côte d’Ereffe, 2.1 km, 5%

Km 133.0 – Côte de Bellaire,1 km, 6.3%

Km 140.0 – Côte de Bohissau,1.3 km, 7.6%

PROFILKMSKm 153.0 – Côte de Solières, 4.3 km, 4%

Km 167.0 – Mur de Huy,1.3 km, 9.6%

Km 180.0 – Côte d’Ereffe, 2.1 km, 5%

Km 190.5 – Côte de Cherave, 1.3 km, 8.1%

Km 196.0 – Mur de Huy,1.3 km, 9.6%

PROFIL

 

La Flèche Wallonne Féminine, wyścig w kategorii pań, rozgrywany jest od 1998 roku. Podobnie do swego męskiego odpowiednika zaliczony został w poczet World Touru. Trasę dla kobiet, w stosunku do ubiegłorocznej, wydłużono o 16 km.

PROFIL WE

Jej główną trudnością jest, jak łatwo się domyślić, Mur de Huy, który zawodniczki pokonają dwa razy. Wyścig pań, mimo że krótszy, bywa ciekawszy, bowiem walka toczy się na dłuższych odcinkach trasy. Selekcja dokonuje się wcześniej i na ostatnim podjeździe zostają na placu boju najlepsze z najlepszych. W tym gronie była w ubiegłym sezonie Polka. Warto popatrzeć:

Gwiazdą tegorocznej Walońskiej Strzały będzie jej pięciokrotna triumfatorka, Marianne Vos. Ostatni raz zwyciężała na Mur de Huy w sezonie 2013. Legendarna, mimo jeszcze młodego wieku, holenderska mistrzyni wraca wiosną do ścigania na szosie po długiej przerwie. Jej forma jeszcze daleka jest od tej, którą tak imponowała parę sezonów wcześniej, niemniej jej obecność traktowana jest tu jako wielkie wydarzenie i zapewne starsza koleżanka Kasi Niewiadomej będzie przez długi czas ulubionym obiektem kamerzystów.

Zawodniczki Rabobank-Liv wygrały trzy ostatnie edycje wyścigu. Ich liderką będzie broniąca tytułu Anna Van der Breggen. W tym sezonie nie miała jeszcze wielkich osiągnięć, lecz wydaje się, że podobnie jak Vos, będzie stopniowo budowała swą formę tak, by jej szczyt przypadł na czas Igrzysk Olimpijskich. W podobnie stonowany sposób wchodzi w sezon Pauline Ferrand-Prevot (zwycięzczyni z 2014 roku), może więc się i tak zdarzyć, że głównym atutem Rabobanku okaże się nasza młoda zawodniczka. Kasia Niewiadoma, wygrywając Ronde van Gelderland, potwierdziła dobrą dyspozycję i z pewnością nie boi się wyzwania.

armitstead lizzie1Wśród największych rywalek Rabobanku, zawodniczek Boels – Dolmans, prym będą wiodły Lizzie Armitstead i Megan Guarnier, imponujące wysoką formą i skrzętnie gromadzące punkty World Tour od początku sezonu. Amerykanka była tu trzecia przed rokiem, zaś Brytyjka finiszowała druga w sezonie 2014 – dla obu zatem Mur de Huy nie jest straszny. W odwodzie mają jeszcze Evelyn Stevens, która wygrywała tu w roku 2012.

W gronie faworytek wymienić warto także znające trudy wyścigu i stające w przeszłości na podium Emmę Johansson, Elisę Longo Borghini, Annemiek Van Vleuten (druga przed rokiem) i powoli odzyskującą błysk Ashleigh Moolman. Zawsze zdolna do niespodzianki jest ambitna Białorusinka, Alena Amialiusik.

lista startowa Flèche Wallonne 2016 WE

Naturalnie w środę kibicować będziemy biało-czerwonym. Trzymamy mocno kciuki za nasze dziewczyny. W wyścigu pań, oprócz wspomnianej Kasi Niewiadomej, wystartują Genia Bujak i Ania Plichta w barwach BTC City Ljubljana, Kasia Pawłowska w koszulce Boels – Dolmans i w koszulce mistrzyni Polski, Gosia Jasińska z Alé Cipollini.

Michał Gołaś, Tomasz Marczyński i Paweł Poljański pojadą w wyścigu mężczyzn, pracując na rzecz swoich liderów, zatem nie oczekujemy wysokich miejsc, natomiast życzymy satysfakcji z dobrze spełnionego obowiązku. To również jest w kolarstwie bardzo cenione, choć nie zawsze dostrzegane przez tak zwaną szerszą widownię.

Liczymy na to, że środa poprawi nam humory, które niedziela tak ośmieliła się popsuć.

Krzysztof Suchomski