Bosskie komentarze przy piwie #183

Z wielkiej chmury mały grad

Tak to bywa z wielkimi oczekiwaniami. Rzadko kiedy rzeczywistość do nich dorasta. Czy można tu winić pogodę? Ochłodzenie i (krótkotrwały przecież) deszcz z gradem?

Nastrój konsternacji panuje w mediach po Piwnym Wyścigu. Najczęściej wymienianym słowem na Twitterze jest legs. Ktoś pisze, że je miał, ale większość zastrzega, że nie tym razem. To nie był nasz dzień, słychać z różnych stron. Nie z Italii, rzecz jasna. Włosi są wniebowzięci. Mało, że włoski kolarz wygrał, to i drugi wskoczył na podium, a w pierwszej dziesiątce zmieściło się ich czterech. Jak w najlepszych czasach włoskiego ciclismo.

agr finiszEnrico Gasparotto, zwycięzca holenderskiego klasyka z 2012 roku, był wymieniany w szerokim gronie faworytów. Bardzo szerokim, szczerze powiedziawszy, bo przed jego nazwiskiem padało z reguły kilkanaście innych. Zwycięstwo dedykował tragicznie zmarłemu koledze, Antoine’owi Demoitie. Chciał to zrobić w środę na Brabanckiej Strzale, ale tam wyprzedził go Vakoč. W Valkenburgu nie pozwolił minąć się Michaelowi Valgrenowi. 24-letni Duńczyk i tak nie posiadał się ze szczęścia z pierwszego w życiu podium „dorosłego” klasyka.

Koniakowi (z gwiazdkami) pretendenci gremialnie zawiedli, choć jedni bardziej, drudzy mniej. Paru zameldowało się w czołówce – ale wyścig to nie hotel, nie po to jedziesz, by się meldować.

wyniki Amstel Gold Race 2016

Michał Kwiatkowski nie ukończył wyścigu. Widok polskiego faworyta odpadającego z peletonu na oczach globalnej widowni był, pomijając tragiczne wypadki, najbardziej przykrym przeżyciem, jakiego w tym sezonie dostarczyło nam kolarstwo. I co mamy z tym zrobić? Zaśpiewać nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało?

kwiatkowskiNiestety, nie możemy. Mamy rozum. A on podpowiada nam, że jednak coś się stało. Ktoś wie co. Taką przynajmniej mamy nadzieję, bo jeśli jest inaczej (i nikt nie wie), to jest dużo gorzej niż myślimy. Czy ów ktoś wiedzą na temat stania się podzieli się z nami? Byłoby dobrze. Powiedzielibyśmy nawet, że tak byłoby uczciwie. Wobec setek tysięcy (mniejsza o liczby) takich jak my, którzy w sprawę polskiego desantu na Valkenburg zainwestowali swoje nadzieje. I mają je nadal. I chcieliby wierzyć, że sprawy idą w dobrym kierunku, choć może i na to nie wygląda. W każdym razie, dziś na pewno nie wyglądało.

Na tę i przyszłą niedzielę szykowany był dla Michała szczyt formy. Przyszedł do Sky właśnie po to, by wygrać, dla siebie i dla nich, jeden z ardeńskich klasyków. Nie możemy nawet napisać, że w Amstel Gold Race się nie udało. Bo nie udaje się komuś, kto podejmuje walkę i przegrywa. A zamiast tego oglądaliśmy, nazwijmy rzecz po imieniu, kapitulację. I tym faktem jesteśmy poważnie zatroskani.

Więc jeśli teraz ktoś powie nam, że właściwie to nic takiego się nie stało, poczujemy się jak polscy wyborcy.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Fikoł roku

Amstel Gold Race słynie z kraks. Bo wąsko, kręto, z przeszkodami, nerwowo i tak dalej. Ale żeby rozwalić się przed startem, to trzeba mieć specjalny rodzaj talentu.

Nie wiemy, co myślał Fabio Felline, robiąc to, co zrobił. Parę godzin temu zamieścił ogólnikowego tweeta, że shit happens i małe recovery będzie mu potrzebne. Koziołkując przez rower, upadł na twarz i nieźle się poharatał. Z wyścigu oczywiście nici, i chyba nie tylko z tego jednego.

Obejrzyjcie. I nie próbujcie tego w domu. Na dworze też nie.

 

No i rozumiecie teraz. Tak rozpoczęty wyścig nie miał prawa dobrze się skończyć.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny

Zwłaszcza te na rowerach. Kasia Niewiadoma wygrała w Apeldoorn 41. Ronde van Gelderland, zasłużoną holenderską jednodniówkę. W tym samym wyścigu siódma przyjechała do mety Genia Bujak.

wyniki Ronde van Gelderland

jasinska orzełAktywne i bardzo widoczne były polskie zawodniczki w czteroetapowym Euskal Emakumeen Bira, podtrzymując naszą dobrą w nim passę (w ubiegłym sezonie triumfowała tu Kasia Niewiadoma). Wyścig wygrała kończąca w tym roku karierę Emma Johansson, a ostatni etap padł łupem drugiej na podium Megan Guarnier. Gosia Jasińska ( na zdjęciu) skończyła etap na 6. miejscu, co dało jej wysoką 9. pozycję w klasyfikacji generalnej.

wyniki Euskal Emakumeen Bira

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Zaczęło się

Do Tour de France jeszcze daleko, niemniej pierwsze zwiastuny propagandowej kampanii, jaką francuskie media zamierzają rozpętać w imię zwycięstwa Francji (czytaj: Thibauta Pinota) właśnie zaczęły się pojawiać.

Francuscy stróże moralności znów zaczynają rzucać wokół dopingowe oskarżenia. Oczywiście na przyszłych rywali Pinota. Bo on sam jest poza wszelkim podejrzeniem i fakt, że ni z gruszki ni z pietruszki ekipa FDJ i jej lider zaczęła osiągać nadzwyczajne wyniki w jeździe na czas, dotąd będącej piętą achillesową francuskich kolarzy, jest przecież objawem zdrowym i naturalnym. Ot, trenują więcej chłopaki i tyle.

motorsNa celowniku francuskich mediów znalazł się tym razem nie Chris Froome, choć i na niego przyjdzie pora, gdy tylko zacznie wygrywać, a Alberto Contador. Widać zwyżkująca forma El Pistolero mocno zaniepokoiła francuski sąd kapturowy, bowiem wydał on wyrok w trybie przyspieszonym. A brzmi on: Contador jest sprawcą przestępstwa moto-dopingu. Tako rzecze Twitter.

Dowodów nie ma, ale to przecież szczegół. Jak będzie trzeba, to i one się znajdą. Wszystko dla dobra sprawy. Vive la France!

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Absurdalna jakaś ta niedziela. Dobrze, że się skończyła.

boss