Ardeny 2016 (1): Krajobraz przed bitwą

 

Tytułem świadomie nawiązujemy do serii artykułów, którymi przed rokiem przybliżyliśmy Wam tradycję i klimat Ardeńskiego Tryptyku. Zapraszamy do odświeżenia sobie pamięci i popatrzenia po raz kolejny, bo zawsze warto, na fajne filmiki z popisami herosów wyścigów klasycznych (linki znajdziecie pod artykułem). Tym bardziej, że rozważania tam zamieszczone w pelni zachowują swą aktualność.

Ardeński Tydzień rozpocznie się, zgodnie z tradycją ostatnich lat, w połowie kwietnia. Kolejność wyścigów bez zmian. W najbliższą niedzielę, 17 kwietnia, czeka nas Amstel Gold Race. Później, w środę, 20 kwietnia, Walońska Strzała, a 24 kwietnia zakończy tryptyk, a przy okazji cały sezon wiosennych klasyków, La Doyenne, czyli Liege – Bastogne – Liege.

Stabilności kalendarza towarzyszy konserwatyzm w wyborze tras wyścigów. Konserwatyzm, który pochwalamy, bo po cóż majsterkować przy czymś, co się od lat tak dobrze sprawdza. Owszem, niewielka kosmetyka, czy z przyczyn technicznych, czy też dla dodania atrakcyjności zawsze jest dopuszczalna. W tym sezonie, na przykład, anonsowano jeszcze zimą dodanie Staruszce brukowego hellingu na kilka kilometrów przed metą.

Specjaliści od ardeńskich klasyków wychodzą z cienia rzucanego dotąd przez kamieniste monumenty, które wywoływały „hałas” medialny skutecznie zagłuszający echa innych kolarskich wydarzeń. Z tego powodu (jakoś musimy się przecież wyłgać) nie mieliśmy okazji pochylić się nad tak bardzo zasługującym na naszą atencję wyścigiem Dookoła Kraju Basków. Baskijska tygodniówka, nie odkrywamy tu Ameryki, to najlepszy poligon do szlifowania formy na kampanię ardeńską, choć zacny ten wyścig stanowi też cel sam w sobie, bowiem sukces w nim przynosi chlubę i ładnie wygląda w kolarskim CV.

klasyfikacja generalna Volta al Pais Vasco 2016
bask 6e conZwłaszcza, gdy wpisuje się go tam po raz czwarty, czego dokonał przed paroma dniami Alberto Contador. El Pistolero pokazał wielką klasę, lecz w Ardenach, co było do przewidzenia, nie będzie się ścigał. Spakował do torby pokaźny baskijski beret i udał się na zasłużony odpoczynek. Ponoć ma wrócić do wyścigowego pelotonu dopiero na czerwcowym Dauphine. Jego głównym celem jest Tour de France. Na szosach Kraju Basków Kastylijczyk wykonał plan maksimum. Nie dość, że wygrał w sposób nie pozostawiający wątpliwości, to jeszcze pognębił aspirującego do sławy najlepszego górala, Nairo Quintanę. A to może procentować w lipcu.

Kolumbijczyk, też celujący w Wielką Pętlę, a także Igrzyska Olimpijskie, które odbędą się na jego kontynencie, zapewne zniknie na jakiś czas w andyjskiej głuszy, by tam przetrawić prestiżową porażkę. Ardeńskie klasyki nie były i nie będą jego specjalnością. Natomiast jego rodak, Sergio Henao, potwierdził bask 6e hwysoką dyspozycję, którą sygnalizował już na Paryż -Nicea. Stając na podium Vuelta al Pais Vasco, zgłosił swą kandydaturę do roli jednego z faworytów ardeńskich zmagań. Pozostaje kwestią, niezwykle ważną ze zrozumiałych względów dla polskich kibiców, w który z trzech wyścigów kolarz Sky będzie mierzył. Nie tylko naszym zdaniem, dynamika prezentowana na baskijskich podjazdach każe w nim widzieć poważnego konkurenta Valverde na Mur de Huy. A ponieważ sztab brytyjskiego teamu zaplanował, że w tym sezonie Michał Kwiatkowski opuści Walońską Strzałę, by lepiej wypocząć przed Liege – Bastogne – Liege, mamy nadzieję, że interesy obu panów da się zgrabnie pożenić.

Nasz mistrz z Torunia przygotowuje się do zawodów w Ardenach na obozie w Hiszpanii. Nie od dziś wiadomo, że Tim Kerrison, guru brytyjskiej ekipy, preferuje przygotowania do kluczowych startów na zgrupowaniach, wbrew obowiązującemu przez dekady dogmatowi metody startowej. W tym roku Kwiato będzie miał przed Staruszką o prawie 10 dni startowych mniej niż poprzednio. Zważywszy, że wówczas narzekał na zmęczenie i wyraźnie brakowało mu świeżości w końcówkach obu walońskich wyścigów, plan brzmi rozsądnie. Oczywiście, pod warunkiem, że Polak nie zostanie „zajechany” na treningach.

Nieco słabiej, co nie znaczy słabo, wypadli w Baskonii Joaquin Rodriguez i Rui Costa – obaj jednak skończyli wyścig w czołówce klasyfikacji generalnej, w odróżnieniu od Bauke Mollemy, Diego Ulissiego, braci Yates (choć Adam zaliczył bardzo udaną czasówkę). Simon Gerrans po nieudanych próbach wygrania pierwszych etapów, wycofał się w górach, a to samo zrobili Dan Martin, połowa składu Lotto Soudal, Tom Jelte Slagter, Jan Bakelants i wielu innych.

bask samu 4eParę miłych słów możemy natomiast napisać o Samuelu Sanchezie. Wygrał czwarty etap, przypominając tego Samu z najlepszych lat. Kto wie, czy jego forma nie będzie dla BMC ostatnią deską ratunku wobec kontuzji Grega Van Avermaeta i Philippe’a Gilberta. Dla tego ostatniego kontuzja palca może okazać się mniejszym zmartwieniem od konsekwencji wynikłych z utarczki drogowej, do jakiej doszło pomiędzy trenującymi kolarzami amerykańskiego zespołu a przypadkowym kierowcą samochodu. Wersje obu stron tak dalece różnią się od siebie, że nie podejmujemy się oceny tego zdarzenia, wiadomo jednak, że policja prowadzi w tej sprawie wyjaśnienia.

Innym testem przed niedzielnym Wyścigiem Piwnym była dzisiejsza Brabancka Strzała. Z dobrej strony pokazał się na tej jednodniówce podwójnie drugi w ubiegłorocznych walońskich klasykach, Julian Alaphilippe. Młody Francuz nie wygrał wprawdzie, lecz poprowadził do triumfu Petra Vakoča. Zawód przeżył natomiast liczący na skuteczny finisz z grupy Michael Matthews, którego wymienia się jako jednego z najpoważniejszych kandydatów do zwycięstwa w najbliższą niedzielę.

wyniki De Brabantse Pijl 2016

valverde FW2014A skoro wspomnieliśmy o podwójnie drugim kolarzu Etixx, nie sposób nie poświęcić paru zdań dwukrotnemu zwycięzcy sprzed roku. Alejandro Valverde, świetny w lutym, później jakby spuścił z tonu. Czy będzie w optymalnej formie na Ardeny? Zwykle było to pytanie retoryczne, lecz ten sezon jest dla Hiszpana zupełnie nietypowy. Mając na uwadze priorytetowy w tym roku występ na Igrzyskach w Rio de Janeiro, zmienił diametralnie swój kalendarz startowy. Z zauważalnie mniejszą intensywnością ścigał się w marcu. Skoro w maju czeka go Giro d’Italia, nie jest pewne, czy szczyt formy zechce osiągnąć już w drugiej połowie kwietnia. Jak organizm kolarza z Murcii zniesie te „kalendarzowe” eksperymenty, przekonamy się niebawem.

W Belgii gorączka związana z atakami terrorystycznymi na szczęście już opadła. Eksplozje formy to jedyny rodzaj wybuchów, jaki mamy nadzieję oglądać podczas następnego tygodnia. I nie mielibyśmy oczywiście nic przeciw wybuchom radości wywołanym przez sukcesy polskich kolarzy.

Krzysztof Suchomski

Bitwa o Ardeny, rozdział I

Bitwa o Ardeny, rozdział II

Bitwa o Ardeny, rozdział III