100. DE RONDE (1): Zachmurzony jubileusz

 

Motto: Flandria to jeden z najokropniejszych wyścigów do przejechania i jeden z najwspanialszych do wygrania. (Sean Kelly)

 

rondelogoW niedzielę, 3 kwietnia, będziemy świadkami setnej edycji De Ronde van Vlaanderen. To wielkie święto Flandrii, najbardziej kolarskiej krainy na naszej planecie. Równie znaczące dla całego światowego kolarstwa. Okazja do nadzwyczajnej fety i powód do radości. Nie po to są właśnie święta?

Niestety, ostatnie wydarzenia kładą się cieniem na zaszczytnym jubileuszu najwspanialszego kolarskiego klasyka. Belgia jest w żałobie. Opłakuje ludzi, którzy zginęli w atakach terrorystów. Jednocześnie jest w stanie nadzwyczajnego pogotowia, bowiem ataki mogą się w każdej chwili powtórzyć (jaką gratkę stanowi De Ronde dla szaleńców już pisaliśmy w felietonie Make sport, not war). Wojna z terroryzmem dotarła i tutaj. I mimo najszczerszych chęci nie da się powiedzieć, że w niej wygrywamy.

Na domiar złego, również kolarski światek ma szczególny powód do zadumy. Dwójka młodych belgijskich kolarzy, w zupełnie różnych okolicznościach, lecz mających bezpośredni związek ze ściganiem na szosie, zapłaciła śmiercią za uprawianie ukochanego sportu. 25-letni Antoine Demoitié zmarł 27 marca wskutek obrażeń odniesionych w wypadku na trasie Gent – Wevelgem. O trzy lata młodszy Daan Myngheer odszedł dzień później. Nie udało się utrzymać go przy życiu po zawale, który nastąpił w trakcie wyścigu Criterium International.

Opisane wydarzenia z pewnością wywrą wpływ na sposób celebrowania jubileuszu naszego ulubionego monumentu. Flamandowie nie są narodem wojującym. Słyną raczej z pracowitości, rzetelności i uporu. Są niezwykle dumni ze swojej tradycji. I biada temu, kto poważyłby się ją zakłócić. Niezależnie od nastrojów, mamy nadzieję, że kolarze przejadą wyścig bezpiecznie, a wszyscy widzowie wrócą cali i zdrowi do domów.

Setna edycja rozegrana zostanie na trasie, do jakiej ostatnio przywykliśmy. Start honorowy w Brugii (o godzinie 10.15), potem przejazd do Zedelgem i o 10.28 start ostry w Loppem. Meta w Oudenaarde, po 255 kilometrach szos, usianych brukami, po niderlandzku zwanymi kasseien. Na Flandryjskiej Piękności na kolarzy czekać też będą legendarne wzgórza, czyli bergi, określane inaczej jako hellingen, co oznacza podjazdy. Te ostatnie, w liczbie osiemnastu, zostały oficjalnie ponumerowane, podobnie jak słynne odcinki bruku na wyścigu Paryż – Roubaix. Wykaz głównych atrakcji Vlaanderens Mooiste przedstawia się następująco:

Hellingen

  1. Oude Kwaremont, 151,9 km do mety, 2200 m długości, śr. 4%, max. 11,6%, 1500 m bruku
  2. Kortekeer, 142,1 km, 1000 m, śr. 6,6%, max. 17%, asfalt
  3. Eikenberg, 133,7 km, 1200 m, śr. 5,2%, max. 10%, 1200 m bruku
  4. Wolvenberg, 130,6 km, 645 m, śr. 7,9%, max. 17,3%, asfalt
  5. Molenberg, 118,4 km, 463 m. śr. 7%, max. 14,2%, 300 m bruku
  6. Leberg, 97,9 km, 950 m, śr. 4,2%, max. 13,8%, asalt
  7. Berendries, 93,8 km, 940 m, śr. 7%, max. 12,3%, asfalt
  8. Valkenberg, 88,5 km, 540 m, śr. 8,1%, max. 12,8%, asfalt
  9. Kaperij, 77,9 km, 1000 m, śr. 5,5%, max. 9%, asfalt
  10. Kanarieberg, 70,5 km, 1000 m, śr. 7,7%, max. 14%, asfalt
  11. Oude Kwaremont, 54,6 km, 2200 m, śr. 4%, max. 11,6%, 1500 m bruku
  12. Paterberg, 51,2 km, 360 m, śr. 12,9%. max. 20,3%, 360 m bruku
  13. Koppenberg, 44,6 km, 600 m, śr. 11,6%, max. 22%, 600 m bruku
  14. Steenbeekdries, 39,2 km, 700 m, śr. 5,3%, max. 6,7%, asfalt
  15. Taaienberg, 36,7 km, 530 m, śr. 6,6%, max. 15,8%, 500 m bruku
  16. Kruisberg, 26,5 km, 2500 m, śr. 5%, max. 9%, 450 m bruku
  17. Oude Kwaremont, 16,7 km, 2200 m, śr. 4%, max. 11,6%, 1500 m bruku
  18. Paterberg, 13,2 km, 360 m, śr. 12,9%. max. 20,3%, 360 m bruku

course-map-640Kasseien

  1. Huisepontweg, 173,3 km, 1600 m
  2. Ruiterstraat, 130,5 m, 800 m
  3. Kerkgate, 127,2 km. 2650 m
  4. Jagerij, 124,1 km, 800 m
  5. Roborst, 114,8 km, 300 m
  6. Paddestraat, 113,5 km, 2300 m
  7. Haaghoek, 100,9 km, 2000 m
  8. Kaperij, 79,3 km, 450 m
  9. Mariaborrestraat, 40,5 km, 2000 m
  10. Oudestraat, 30,6 km, 450 m

Więcej szczegółów dotyczących opisanej marszruty znajdziecie na internetowej stronie De Ronde. Jest tam google-mapa, szczegółowy harmonogram przejazdu, oraz wiele innych informacji.

koppenberg_3Jaki wpływ będzie miała trasa wyścigu na jego przebieg nie jest wielką zagadką. To już przecież przerabialiśmy. Nagromadzenie trudności na ostatnich 50 km wyklucza finisz nie tylko całego peletonu, lecz nawet czołowej grupy liczącej kilkudziesięciu kolarzy. Pierwszej masowej selekcji dokonuje Koppenberg, ostry i bezwzględny niczym kosa Ponurego Żniwiarza. Przesunięcie go bliżej mety bardzo pomogło wyścigowi. Ten stromy, śliski (nawet, gdy nie pada), zdradliwy, a jednocześnie wyjątkowo wąski podjazd wyklucza wjazd zwartej grupy. Kolarze modlą się, by nie złapał ich tu defekt i nie spotkał upadek. Kto się choćby zatrzyma, już nie da rady ruszyć. Trzeba zsiąść z roweru i dreptać do szczytu. Peleton rozciąga się w długi wąż, jak kawałek ciasta rozwałkowany przez flamandzką matronę do kształtu makaronu. Jego szyk zostaje rozerwany (jeśli nie stało się to wcześniej), a zmęczenie i bliskość mety sprawia, że kto zostanie z tyłu, musiałby umieć fruwać, by odrobić stratę do czołówki.

Koppenberg_profile

Szpica wyścigu będzie miała do pokonania kolejne podjazdy, a na Taaienbergu i Kruisbergu rywale będą uważnie patrzeć sobie w oczy, szukając oznak zmęczenia, słabości czy rezygnacji. Z decydującą akcją wstrzymają się zapewne do ostatniej pary podjazdów. Oude Kwaremont i Paterberg stanowią znakomicie skomponowane, uzupełniające się combo. To narzędzie selekcji jeszcze bardziej skuteczne niż słynna para Kapelmuur – Bosberg.

oude kwaremont

Stary Kwaremont nie jest stromy i trudno byłoby nazwać go ciężkim podjazdem, gdyby nie kasseien. Dla zawodników, mających w nogach prawie 240 km, te 1,5 km bruku pod górę to mordercza próba, ponieważ trzeba je przejechać w bardzo szybkim tempie, do tego niekoniecznie jednostajnym. Tu bowiem następują ataki tych, którzy czują się najmocniejsi. Kończy się możliwość blefu. W tym miejscu mówi się przeciwnikom: sprawdzam. Ostateczny cios zadaje się na krótkim, za to stromym i nieprzyjemnym jak oddech palacza Paterbergu. Kto przetrwa i na szczycie tego wzgórza będzie na czele, ten wykupił miejscówkę na podium. Ale uwaga! Jeśli zostanie ich więcej niż trzech, czyjaś okaże się fałszywa.

Paterberg_profile

W mięśniach nie zostaje już nic poza bólem, a kolarzy pcha naprzód tylko siła woli i wyzwolona żądzą sławy ostatnia porcja adrenaliny. Na długiej i szerokiej szosie widzą się z daleka, lecz energiczne pościgi, redukowanie strat są już poza ich możliwościami. Przez oblepioną tłumami widzów Minderbroedersstraat poruszają się jak na zwolnionym filmie. Kilkanaście sekund przewagi można z powodzeniem dowieźć do mety. Jeśli do ostatniego starcia stanie kilku, będą się jak zwykle czarować, zwodzić, rozjeżdżać zakosami. Czasem stać ich jeszcze, by przyspieszyć 100, albo tylko 50 metrów przed metą, a niekiedy nawet na to już nie mają sił, jak Niki Terpstra przed rokiem. Pytanie brzmi: ilu ich dojedzie na czele? Czy będzie to samotny kolarz, niczym Cancellara w 2013 roku, czy para, jak w ubiegłym sezonie, czy może walcząca o medale czwórka, na podobieństwo tej z roku 2014?

RVV cancellara

Zachęcam też do lektury tekstów o tradycjach jednego z najstarszych kolarskich wyścigów, wcześniej zamieszczonych na naszej stronie.

Flandryjska Piękność – w cyklu Filmoteka Arcydzieł, film o historii wyścigu, pokazujący rok po roku jego zwycięzców i finiszowe metry.

Płacz pod kaplicą – o pamiętnym, dziś już kultowym pojedynku Cancellary i Boonena na Kapelmuur.

Flandria, chapter III – o Flandrii i jej kolarskich tradycjach, niepowtarzalnym klimacie i specyfice flamandzkiego monumentu oraz jego wielkich bohaterach.

Flandria, chapter IV – o tym, jakie predyspozycje, cechy oraz umiejętności musi posiąść kandydat na zwycięzcę Tour of Flanders i które z nich okazują się decydujące.

Natomiast w drugiej części poświęconej jubileuszowej edycji De Ronde znajdziecie ocenę szans faworytów wyścigu, a także ważniejsze informacje o kobiecym wydaniu imprezy, które Flandryjską Piękność czyni jeszcze piękniejszą.

Krzysztof Suchomski

100. De Ronde (2): Gladiatorzy