Bosskie komentarze przy kawie #181

 

Łuuups!!!

Peter Sagan może sobie mieć te swoje „dwójkowe” seriale. Może tygodniami całymi, a nawet miesiącami pokornie znosić dyskusje o prześladującym go pechu, klątwie czy innych zjawiskach paranormalnych. Może czytać (ale pewnie tego nie czyni) w tysiącach internetowych analiz, o tym co robi źle, co powinien poprawić, na czym się skupić.

GW16 podiumA potem robi coś takiego jak w Richmond, albo w Wevelgem. Czyli kopie przypisanego mu pecha, czy jak go tam zwał, prosto w cztery litery i ten wycofuje się (masując obolałe miejsce) do kąta. A Słowak dumnie niczym Juliusz Cezar przejeżdża linię mety. Potem uśmiecha się filuternie na podium, puszcza oko, dając do zrozumienia: I co? Myśleliście, że nie umiem wygrywać? Przecież tylko się z Wami droczyłem tymi drugimi miejscami. Gdybym ciągle wygrywał, byłoby nudno.
wyniki

Zwycięstwo mistrza świata to, w sensie pozytywnym, hit wielkanocnej niedzieli. Dla licznych sympatyków Piotrusia Pana (do których się zaliczamy) był dodatkowym zajączkowym upominkiem.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Ryczące Dziewięćdziesiątki

VAC winner QW piątek world-tourowy klasyk wygrywa Michał Kwiatkowski przed Peterem Saganem. W niedzielę, w kolejnym klasyku, Sagan już nie daje się nikomu wyprzedzić. W zakończonym tego samego dnia Wyścigu Dookoła Katalonii (także kategoria WT) triumfuje Nairo Quintana. W trochę skromniejszym, Criterium International (kat. 2HC) zdecydowanie dominuje Thibaut Pinot.

Co, poza miłością do roweru, łączy wymienionych dżentelmenów? Wszyscy urodzili się w roku 1990. Rocznik ’90 nie poprzestanie na tym. W planach jest zwycięstwo w jednym z monumentów, założenie żółtej koszulki na Polach Elizejskich, olimpijskie złoto, pomniejszych trofeów nie licząc. O tym wszystkim jesteśmy świetnie poinformowani, prowadząc biuro prasowe naszego ulubionego rocznika, więc niniejszym poufnie dzielimy się tymi informacjami z Wami. Nikomu nie powtarzajcie.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Czwórki Fabiana Cancellary

cancellaraFabs marzy o wygraniu monumentu w sezonie kończącym jego bogatą karierę. Co nie znaczy, że mniejszymi palmares pogardzi. Na klasykach E3 Harelbeke i Gent – Wevelgem ostro sobie poczynał. Oba ukończył na miejscu tuż za podium, przez wielu określanym, jako najgorsze dla sportowca. Z pewnością tak jest w przypadku ambitnego sportowca, a do takich z całą pewnością Spartakus się zalicza.

O ile w piątek zwycięstwo, w następstwie pechowych okoliczności, było poza jego zasięgiem, to w niedzielę walczył o nie do końca. Musiał jednak uznać wyższość rywali na finiszu. Najwyraźniej byli za mało zmęczeni i mieli jeszcze dość siły, by finiszować skuteczniej od króla klasyków. Na Flandryjskiej Piękności będzie po prostu musiał zmęczyć ich bardziej.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Tour de l’Avenir

Tour_de_l'Avenir_logo.svgjest czymś w rodzaju kolarskiego uniwersytetu. Z gatunku tych najwyżej cenionych. Wypuszcza w „dorosłe życie” absolwentów ze znakiem jakości. Najlepsi, jak to w życiu, dostają zwykle pracę u najlepszych pracodawców na rynku. Dwójka absolwentów Tour de l’Avenir, Pierre Latour (lat 22, dyplom w roku 2014) i Sam Oomen (lat 20, dyplom w roku 2015) właśnie zajęła miejsca na podium wyścigu Criterium International. Obaj młodzieńcy nie zamierzają na tym poprzestać. Znając ich ambicję (cecha typowa dla wychowanków Tdl’A), spodziewamy się, że wkrótce będą piąć się wyżej w zawodowej hierarchii. Życzymy powodzenia.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Boels – Dolmans w uderzeniu

blaak GWDziewczyny z Boels – Dolmans, najwyraźniej pokrzepione przedłużeniem kontraktu sponsorskiego przez głównego sponsora ekipy, kontynuują zwycięską passę. Tym razem w roli egzekutorki wystąpiła, po raz drugi w tym roku, 26-letnia Holenderka Chantal Blaak, która samotnie przejechała metę Gent – Wevelgem – kolejnego wyścigu, składającego się na Women’s World Tour.

wyniki

To, co widzicie obok, nie jest dowodem na molestowanie w miejscu pracy. To nowa świecka tradycja. Triumfatorzy mieli od dawien dawna na podium asystę uroczych hostess. Triumfatorki od niedawna zażywają blasku sławy w asyście przystojnych młodzieńców.

Z pewną nostalgią konstatujemy, że już byśmy się w charakterze takiego „ciacha” nie załapali. Zarost już nie taki.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Panika najgorszym doradcą

lefevereTak stwierdził Patrick Lefevere po kolejnej, spektakularnej porażce swoich podopiecznych. Kolarze Etixx, tradycyjnie już najliczebniejsi w prowadzącej wyścig grupie, przespali decydujący odjazd i nie potrafili potem dogonić rywali.

W odróżnieniu od piątkowej porażki, tym razem Lefevere nie narzekał na nieskorych do współpracy rywali, lecz po męsku przyznał, że drużyna zawodzi w decydujących momentach. Oberwało się od szefa Stybarowi: ma ambicje liderować drużynie, a gdy jest 10 metrów od celu, nie potrafi podjąć decyzji.

Chodziło o moment, w którym uformowała się decydująca ucieczka niedzielnego klasyka. Po zjeździe z Kemmelbergu tuż za odjeżdżającą trójką (Cancellara, Sagan, Vanmarcke) jechali Rowe, Van Avermaet i Stybar. Właśnie bierność tego ostatniego spowodowała, że szansa połączenia się obu trójek przepadła.

Jeździmy tak, jak robiliśmy to zawsze. Kiedyś przynosiło to sukcesy, ostatnio nie. Ale nie będziemy słuchać tego, co doradzają nam dziennikarze. Nie wpadamy w panikę, która jest najgorszym doradcą – zarzeka się Belg. W De Ronde nic nie zmieniamy. Pojedziemy jak zwykle i zobaczymy. Może sytuacja na trasie ułoży się lepiej. Większe nadzieje pokładam w Roubaix. Do wyścigu jeszcze dwa tygodnie i można myśleć o poprawie formy. Boonen z każdym dniem powinien być lepszy.

Belgijska ekipa odpuszcza Vlaanderen Mooiste? Kto uwierzy w taką ściemę, Monsieur Lefevere?

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

W cieniu tragedii

motoryZaklinamy pogodę dokumentami. Chcemy protokołami pogodowymi zabezpieczyć kolarzy przed ryzykiem upadku na śliskiej nawierzchni lub zamarznięcia, natomiast nie robimy nic w kierunku zmniejszenia zagrożenia, na jakie w coraz większym stopniu narażeni są kolarze ze strony pojazdów mechanicznych.

Zdjęcie obok przedstawia czołówkę wyścigu kolarskiego. To nie żart. Prowadzącego kolarza nie widać – niknie w tłumie otaczających go pojazdów. Ilość samochodów i motocykli w kolumnie wyścigów rozmnaża się w tempie pączkujących drożdży. Żeby jeszcze jechały karnie w orszaku za peletonem, byłoby pół biedy. Ale motocykliści śmigają wzdłuż rozciągniętych na trasie grup zawodników i coraz częściej ich agresywna jazda jest przyczyną wypadków i groźnych kontuzji. Mimo, że wiele tych kolizji było znakomicie widocznych na ekranach telewizorów, nic się dotąd z tym problemem nie robiło.

Głośna była historia potrącenia przez motocykl telewizji Petera Sagana. Krewki Słowak puścił w kierunku nieostrożnego motocyklisty nieparlamentarną wiązkę. Po tym incydencie organizatorzy ukarali grzywną kolarza. O karze dla motocyklisty nie wspomniano.

Cierpliwość kolarzy, ale i obserwatorów, jest już na wyczerpaniu. Niedzielny wypadek – motocykl przygniótł leżącego na szosie kolarza – może być tą kroplą, która przeleje czarę goryczy. W tej chwili wydaje się, że większym zagrożeniem kolarstwa niż silniczki ukryte w ramach rowerów, są wyposażone w silniki dużej mocy motocykle. Dobrze byłoby, gdyby UCI wydało walkę temu zjawisku równie stanowczo, jak w przypadku legendarnego już moto-dopingu.

Młody belgijski kolarz, Antoine Demoitié, zmarł w nocy wskutek odniesionych w opisanym wypadku obrażeń. Jeżeli z tej tragedii nie wyciągniemy należytej lekcji, obawiamy się, że nie nastąpi to nigdy.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Życie ma także swoje ciemne strony. Takie wydarzenia uświadamiają nam, jak kruchą w istocie sprawą jest poczucie bezpieczeństwa. 

boss

RIP