Bosskie komentarze przy kawie #179

 

Niewiele brakowało

osuwisko3a 107. wyścig Milano – Sanremo toczył by się w cieniu dramatu. Osuwisko skalne nie tylko zatarasowało trasę przejazdu kolarzy, ale i poważnie uszkodziło dwa przejeżdżające w pechowym momencie samochody. Dwie osoby odwiezione zostały do szpitala.

Kolarze pojechali zmienioną marszrutą (9 km autostradą), a objazd wydłużył trasę z 291 do 295 km.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Prawdziwy World Tour

Co byście powiedzieli, gdyby w dzisiejszym monumencie, u boku Kristoffa, Nibalego, Cancellary i Sagana, pojawili się Contador, Froome, Aru, Quintana, Purito, Uran i Hesjedal? Mieć wszystkie gwiazdy w jednym wielkanocnym koszyku? Piękne, ale nierealne, powiecie. To się niezwykle rzadko zdarza, na Wielkiej Pętli choć i tak nie zawsze, bo wypadki zbierają swoje żniwo.

A w damskim wydaniu Wold Touru mamy komplet gwiazd niemal za każdym razem. W ten sposób panie realizują wiekopomną ideę Olega Tinkova, żeby najlepsi ścigali się ze sobą przez okrągły rok. I to jest prawdziwy World Tour.

Powody są oczywiste. Imprez dla pań jest w world-tourowym kalendarzu mniej. Są też, ze zrozumiałych przyczyn krótsze, mniej wyczerpujące fizycznie. Panie mają więc lepsze warunki ku temu, by należycie zregenerować siły przed kolejnym wyzwaniem.

trofeo bindaKobiecy peleton bardzo przypomina nam męskie kolarstwo „złotych” lat osiemdziesiątych. Ery sprzed EPO, ale przede wszystkim sprzed posuniętej do absurdu specjalizacji. Najlepsze profesjonalistki po prostu ścigają się ze sobą. Gdzie się da. Tak jak niegdyś Hinault, LeMond, Kelly, Moser, Van der Poel.

Również sposób rozgrywania przez panie zawodów jest znacznie mniej ułożony i wyrachowany niż w dzisiejszym męskim peletonie, w którym dominuje „komputerowa” taktyka. Dlatego, o czym pisaliśmy już wielokrotnie, wyścigi kobiece są często bardziej emocjonujące, a na pewno mniej przewidywalne.

Na rozgrywanej 18. raz we Włoszech jednodniówce Trofeo Alfredo Binda, na ciekawie ułożonej, górzystej trasie powalczy w niedzielę cała kobieca czołówka. Emocje gwarantowane. Brzmi interesująco dla kolarskiego fana? Oczywiście. Czy zainteresowało szefów stacji telewizyjnych? Niestety. Żadnego. Trudno w to uwierzyć, ale z wyścigu rangi WT, tak znakomicie obsadzonego, nie będzie telewizyjnej transmisji. Można ją było zrobić z „ogórków” (przepraszam szanownych organizatorów) typu Nokere Koerse czy Handzame Classic.

To się chyba nadaje do jakiejś Absurdopedii.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

A oni wciąż na trasie

boss