Bosskie komentarze przy kawie #171

 

Lidl_Stiftung_&_Co._KG_logo.svgMarkety kontratakują

Stijn Vandenbergh przyjechał pierwszy na metę ostatniego etapu Volta a la Comunitat Valenciana, przez ostatnie parę kilometrów absorbując uwagę kamerzystów nie tyle brawurową ucieczką, co siatką foliową wkręconą w piastę tylnego koła. Oto wkład Lidla (jednego z nowych sponsorówprzyp. RB) w sukcesy teamu Etixx – skomentował jeden z użytkowników Twittera.

W końcu jakiś pozytywny news kojarzący się z marketami, które nowa polska moda każe przedstawiać jako Dzieło Szatana. A nam się marzy, by do sukcesów polskich grup kolarskich też dołożyła się jakaś sieć handlowa. Na tych pomarańczowych rękawkach znalazłoby się miejsce na robala w kropki, a Adamczykowa zamiast piłkę kopać wsiadłaby sobie na rower. Na zdrowie by jej wyszło.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Lutowe fochy

camelStrzelił focha katarski szejk Khalid Bin Ali Al-Thani, nie zapraszając na Tour of Qatar najbardziej zasłużonej dla tego wyścigu ekipy, Etixx – Quick Step. Powody wyciągnięte na światło słoneczne spod szejkowej białej sutanny (przynajmniej te ujawnione prasie) bzdurne są kompletnie, ale co wolno arabskiemu książątku to nie tobie, kolarzu.

Marcel Kittel za to pogniewał się na Milan – San Remo. Że za trudny, podjazdy za długie, tłok tam straszny i w ogóle. On się tam nie będzie z motłochem przepychał. Zapraszamy na Wyścig Dookoła Mazowsza, Herr Kittel. Luzik, słoneczko – na pewno się spodoba.

Kolega Niemca, też sprinter, był w grymaszeniu bardziej konkretny. Strzelił „z bańki” naszego Grzesia Stępniaka za to, że tamten śmiał mu w finiszu przeszkodzić. Wiedzieliśmy, że Cavendish z tych, co się w tańcu nie chędożą, ale żeby o te ósme miejsce tak… Co za pazerność.

Czekamy z utęsknieniem na Walentynki. Może ich nastrój wyleczy peleton z zimowych fochów.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Sport i rekreacja

cookson (2)Pan Kucharczyk miał ostatnio zupełnie przyzwoitą prasę. Nawet mu nieźle szło. Pieniądze wydane na „technologiczne” kontrole okazały się nie być wyrzucone w błoto, a media rzuciły się na upolowany przez kontrolera silniczek, zupełnie zapominając o zeszłorocznych problemach z Astaną.

No i musiał się ten nieszczęsny Rusek napatoczyć z tym meldonium.

Afera z gatunku tych dyplomatycznych, bo jak tu ukarać ekipę głównego sponsora kampanii wyborczej?

Znalazł Pan Cookson wyjście, które jemu może nawet wydawać się sprytnym. Nam za to przypomina otwarcie Puszki Pandorry. Bo od tego (historycznego!!!) momentu, tak zwane „branie koksu” będziemy za błogosławieństwem UCI dzielić na „sportowe” i „rekreacyjne”.

paolini lucaPaolini wziął rekreacyjnie, w co wszyscy wierzymy, bo szczerze zarośniętego Włocha lubimy. Pierwiastek sympatii jest w tej rewolucyjnej teorii dopingu niezwykle istotny, ale też i zwodniczy. Przyznajmy, że łatwo może wypaczyć kwalifikację czynu według nowych kryteriów.

Jak złapią lubianego – znaczy niewinny, musiał chłopak wziąść dla odprężenia. Gdy ofiarą kontrolerów padnie „obcy” – nie ma litości dla chamstwa.

Na miejscu Paoliniego wzięlibyśmy teraz pisemne uzasadnienie decyzji UCI i poszli z nią prosto do najlepszej w mieście kancelarii adwokackiej. Odszkodowanie za wcześniejszą, niesłuszną (ba, złośliwą nawet) dyskwalikację, utracone zarobki, zszargane dobre imię. Niezła sumka się uskłada. Może nawet nie będzie musiał dalej się ścigać?

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

A mnie jakoś nie chcą zdyskwalifikować. Boją się?

boss