Bosskie komentarze przy kawie #170

 

Widok z okna

Kalendarzowo mamy zimę. Ale co to, panie, za zima? Kiedyś to były zimy! Dziś przypomina nam o niej jedynie widok ubranych na czarno kolarzy Sky, którzy stadnie obsiadają podia wyścigów, niczym głodne wrony murek osiedlowego śmietnika.  Tyle, że tamci nie marzną. Wręcz przeciwnie, słoneczko im przygrzewa jak na pięciogwiazdkowym all-inclusive. Ech, niektórzy to potrafią połączyć przyjemne z pożytecznym.

skyA propos wygrywania, nie miałbym nic przeciwko temu, by Brailsford i jego sztab także z naszego Kwiato zrobili taką Skajową Maszynę Bojową (w skrócie SMB) i z niecierpliwością czekam na jego występy w poważniejszych niż Majorka próbach.  Zwyciężanie idzie też nienajgorzej byłej ekipie Michała Kwiatkowskiego. Mają teraz znów głodnego laurów Kittela, który powinien zapewnić im solidną porcję palmares w sezonie, a i Dan Martin w pierwszym starcie poprawił sobie samopoczucie. Gdyby jeszcze udało mu się zerwać z nałogiem przewracania się…

Wczoraj też ładnie zareklamował się w telewizji Marcin Białobłocki. Na tyle skutecznie, że portal cyclingnews poświęcił mistrzowi Polski połowę tekstu przeznaczonego na relację z 2. etapu Tour of Dubai. Dobry marketing to podstawa biznesu. Jeszcze parę takich artykułów i za rok mamy kolejnego Polaka w world-tourowej ekipie. Silny jak tur i do tego z brodą a la Wiggo – już widzę ustawiającą się po jego podpis na kontrakcie kolejkę.

I nie da się ukryć, że tak nielubiane przez nas arabskie wyścigi stają się jednak oknem wystawowym, w którym warto się pokazać, gdy ktoś chce zaistnieć, albo przypomnieć się, jak zrobili to wczoraj niektórzy weterani. No to patrzmy…

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Kryzys energetyczny

Afera Motorgate żyje już własnym życiem i nawet, gdyby nikogo więcej nie złapali, będziemy regularnie zamęczani serwowanymi nam przez media porcjami sensacyjnych informacji. Jeśli we wszystko wierzyć, to kolarstwo staje się już poważną gałezią światowego przemysłu energetycznego. Ci, pokazywani właśnie, szejkowie powinni się zaniepokoić, bo a nuż świat zarzuci przestarzałe silniki na ropę i weźmie się masowo za elektryczne pedałowanie?

Niektórzy zagalopowali się do tego stopnia, że zwykłe koło rowerowe próbują przedstawić nam jako małą elektrownię. To nic, że elektryk popuka się w głowę, gdy zobaczy zamieszczony przez znaną włoską gazetę schemat. Widać światek kolarski składa się głównie z humanistów, bo wszyscy bezkrytycznie kopiują zamieszczony rysunek, nie próbując nawet dociec szczegółów.

gold bicycleGdyby to tylko naszego kraju dotyczyło, mielibyśmy kolejny widomy dowód, jak likwidacja techników i zasadniczych szkół zawodowych zubożyła techniczną wiedzę społeczeństwa, ale to się po całym internetowym świecie roznosi, nawet za oceany dalekie trafiło. Tam też zawodówki zamykali?

Śmieszy to nagłe „odkrycie Ameryki” przez media. I to nie tylko mainstreamowe, ale także, a może zwłaszcza, te branżowe. Bo przecież rowery elektryczne od ładnych paru lat są już w sprzedaży. Stoją w salonach rowerowych (i całkiem dobrze się sprzedają), a schematy i zasady działania dawno temu opisano i umieszczono w sieci.

Czekam teraz na newsa ujawniającego generator atomowy w kierownicy roweru. A co tam. Jak szaleć, to na całego.

To, że stosowanie takich wynalazków w sporcie, którego istotą jest napędzanie mechanizmu wyłącznie siłą ludzkich mięśni, jest zaprzeczeniem idei kolarstwa jest tak oczywistą oczywistością, że wręcz wstyd o tym mówić czy pisać. Niemniej, wielu kolarskich celebrytów uznało za stosowne wydać w tej sprawie oświadczenia. Do kompletu „moralnych autorytetów” brakuje chyba tylko deklaracji Armstronga. I na dobrą sprawę nie bardzo wiadomo, dlaczego Teksańczyk tak z tym zwleka.

Oj, Lance, świntuszku. Czyżbyś i w tej sprawie miał coś do ukrycia?

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

A teraz łaps za pilota i znów ruszamy śladem Lawrence’a z Arabii.

boss