Bosskie komentarze przy kawie #169

 

Akcja tygodnia

vivax_assist_batteryPrzez parę chwil wydawało się, że autorem najbardziej efektownej kolarskiej akcji kończącego się tygodnia zostanie Fabian Cancellara. Spartakus samotnie przejechał linię mety najtrudniejszego z czterech wyścigów serii Challenge Mallorca. Zmieniliśmy jednak zdanie, oglądając Cadel Evans Race – przepraszamy, że nazwę wyścigu podajemy w skrócie, ale oficjalna jest tak pompatyczna, jakby chodziło co najmniej o ogólnoświatowe regaty żeglarskie. Peter Kennaugh popisał się tam jeszcze lepszą solówką. Chłopaki ze Sky (również nasze, polskie) od początku sezonu ruszają się żwawo i wydaje się, że w tym roku Sir Brailsford może osiągnąć to, na czym tak mu zależało – ostrą wewnętrzną rywalizację w zespole. To, co niegdyś było podstawą sukcesów jego torowej ekipy, chciałby przenieść na szosę. Może się sprawdzi…

Wszystkich, bardziej czy mniej zapamiętale rywalizujących kolarzy przyćmił jednak podczas tego weekendu Sherlock Holmes. Wybitny angielski detektyw, jak powszechnie wiadomo, będący mistrzem kamuflażu, tym razem wcielił się w postać bezimiennego inspektora UCI, kontrolującego rowery uczestników przełajowych mistrzostw świata. I dokonał tam, w Heusen-Zolder, odkrycia na nieomal noblowską miarę. Odnalazł, mianowicie, pierwszy realny dowód istnienia mitycznego dotąd potwora: Moto-dopingu.

Dotąd ów twór istniał jedynie w legendach (w pewnych kręgach określanych mianem teorii) i wydawał się w prostej linii krewniakiem potwora z Loch Ness. Służby wywiadowcze UCI poszukiwały go niemniej wytrwale niż archeolodzy Świętego Graala, czy fizycy bozonu Higgsa. I w sobotę, 30 stycznia Roku Pańskiego 2016, słowo stało się ciałem.

femkeZa przyczyną urządzenia, potocznie silniczkiem zwanego, wytropionego w ramie roweru (rezerwowego, przyznajmy) startującej w wyścigu młodzieżowym belgijskiej zawodniczki Femke van den Driessche (a imię jej niech potępione będzie na wieki i ród jej zhańbiony do trzeciego pokolenia wstecz – tako rzecze Twitter).

Miejmy nadzieję, że po zakończeniu drobiazgowego śledztwa, urządzenie owo, skądinąd stanowiące widomy dowód ludzkiego geniuszu i ducha przedsiębiorczości, znajdzie godne miejsce w jakimś szacownym muzeum techniki, obok, dajmy na to, pierwszej maszyny parowej czy jabłka, które spadło na głowę Isaaca Newtona. To znaczy… jabłko byłoby tam, na bank, gdyby go Newton nie zeżarł…

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Prorok?

1 kwietnia 1965 roku brytyjski autor i rysownik, Charles Siple, piszący pod pseudonimem Mr. Mirage, zamieścił w magazynie Bicycling primaaprilisowy artykuł „ujawniający” stosowany przez profesjonalne grupy kolarskie moto-doping. Satyryczny esej The Checkered Flag Special opowiadał o domorosłym wynalazcy, który z pomocą lokalnego jubilera, skonstruował mieszczący się w ramie roweru silniczek, pomagający kolarzom w osiąganiu nadzwyczajnych rezultatów. Barwnej opowieści towarzyszyły szkice autora, prezentujące działanie wynalazku (zaskakująco podobne do opisywanych w ostatnich miesiącach urządzeń).

checkered-flag-special-detailBrzmiało to na tyle wiarygodnie, że wydawca zdecydował się opatrzyć tekst notką wyjaśniającą czytelnikowi, że padł ofiarą żartu, a nazwisko rzekomego konstruktora, Egarim, jest niczym innym, jak pisanym wspak pseudonimem autora eseju.

Ponad pół wieku minęło i okazało się, że nic tu do śmiechu. Charlesowi Siple nie dane było dożyć dni oddających mu pełną satysfakcję. Zmarł w czerwcu 2013 roku. Ale spadkobiercy żyją. I o prawa patentowe do wynalazku mogą jeszcze wystąpić.

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

No to pociągnijmy sobie jeszcze jeden solidny łyk kawy, jak starzy doperzy. Kofeina też jest na liście.

boss