A Very British Champion

 

wiggo goldZ kilku filmów, których bohaterem jest Bradley Wiggins, ten właśnie, wyemitowany przez brytyjską telewizję w lipcu 2012 roku, mówi o nim najwięcej. Mamy możliwość cofnięcia się w nim do dzieciństwa przyszłego szlachcica i ulubieńca Brytanii. Sceny z jego wielkich torowych i szosowych wiktorii przeplatają się z obrazkami miejsc, w których spędził najmłodsze lata. Największą zaletą filmu są wypowiedzi ludzi, którzy znali Brada od dziecka. Towarzyszyli mu w jego drodze na szczyty, obserwowali zachodzące w nim zmiany, byli świadkami jego pierwszych sukcesów i pierwszych życiowych rozterek i wyborów. Tego nie zobaczycie w Eurosporcie.

Wypowiedzi osób towarzyszących dorastaniu i karierze Wigginsa oraz samego bohatera filmu przeplatane są archiwalnymi fragmentami sprawozdań sportowych. Wprawdzie zawsze miło posłuchać epickiego komentarza Phila Liggetta, któremu jak zwykle wybaczamy pewną skłonność do patosu, ale szosowe występy Wiggo są nam najlepiej znane, mamy je jeszcze w pamięci. Bardziej przydaje się przypomnienie jego wyczynów na torze, które nie każdemu miłośnikowi kolarstwa szosowego znane były ” z bliska”. Szczęka opada zwłaszcza przy finale mistrzostw świata w wyścigu na dochodzenie na Majorce w 2007.

A potem tak pamiętne dla Zjednoczonego Królestwa mistrzostwa na torze w Manchesterze. I możemy porównać ten nowoczesny obiekt z obrazkami z właśnie przechodzącego (dzięki Bradowi) do legendy Herne Hill Velodrome w Londynie. Uderzający kontrast. Czujemy się jak w trakcie zwiedzania ruin starożytnego amfiteatru. Nie technika, nie komputery, bajery, gadżety towarzyszyły młodemu Wigginsowi w pierwszych latach treningów. I na szczęście. Nie od dziś wiadomo, że surowe warunki lepiej hartują charakter.  Pozbawione luksusów dzieciństwo na peryferiach Londynu i dorastanie w otoczeniu, w którym sportowa rywalizacja była niezwykle ważną częścią życia, ukształtowały jego osobowość.

Swą przygodę ze sportem rozpoczynał, jak każdy chłopak w Londynie, od bycia fanem futbolu. Pasja do roweru przyszła trochę później. I została. Gdy rówieśnicy wieszali w swoich pokojach wizerunki Paula Gascoigne, on wpatrywał się w zdjęcia Museewa i Induraina. Obciążony dzieciństwem (rozwód matki z ojcem, kolarzem torowym) musiał sobie psychicznie dać z tym radę. Ale widocznie było mu to pisane. Jak mówi jedna z osób na filmie: urodził się, by ścigać się na rowerze. Geny i talent to punkt wyjścia. He’s a racing animal, very clever racing animal – mówi Sean Bannister, trener przyszłego mistrza olimpijskiego w latach 1994-1998.

Ale talent w kolarstwie, to zaledwie 10 procent sukcesu (są tacy, którzy uważają, że ta liczba jest zawyżona). Wszyscy podkreślają upór, determinację  i profesjonalizm Bradleya. To one zaprowadziły go tam, dokąd dotarł, drogą, jakiej nikt inny przed nim nie przebył. Film kładzie nacisk na mentalną stronę przygotowań do wielkiego sukcesu. Wiggo ufał w sens tego, co robi i wierzył, że osiągnie kolejne stawiane sobie cele, łącznie z tym najbardziej nieprawdopodobnym – jednoczesnym zwycięstwem w Tour de France i na Igrzyskach w Londynie. Nie zwątpienie było głównym balastem, z którym musiał sobie poradzić, a olbrzymie nadzieje, jakie rozbudził na Wyspach. Steve Peters, psycholog brytyjskiego teamu, zauważa, że największe ciśnienie na Bradleya wywierała świadomość, że nie wolno mu zawieść tak wielu milionów ludzi.

wiggo parking trentino 13Maurice Burton, były kolarz, przyjaciel rodziny, znający Wiggo od oseska, zapytany przed pamiętnym lipcem, kto może zatrzymać Brada, odpowiada: jedynym człowiekiem, który może go zatrzymać, jest on sam. Prorocze słowa. Zarówno, gdy wspomnimy triumfalne lato 2012 roku, jak i późniejszy, odbywający się już poza kadrem filmu, maj 2013.

Zapraszam do poświęcenia trzech kwadransów Waszego cennego czasu i obejrzenia filmu o jednej z najbardziej zdumiewających osobistości sportu XXI wieku.

Krzysztof Suchomski