Europa nie poszła w tango

 

Tylko raz udało się Europejczykowi wygrać Tour de San Luis – był nim Nibali w 2010 roku. Na ogół argentyńska etapówka jest miejscem popisów mieszkańców Ameryki Południowej, lub przynajmniej, kolarzy tam urodzonych. Rok temu wydawało się, że ekipy WT zaczynają traktować wyścig jako ważny etap przygotowania do sezonu i ciekawą alternatywę dla nudnawego i przewidywalnego Tour Down Under. W tegorocznym wyścigu world-tourowe asy nie miały w klasyfikacji generalnej nic do powiedzenia. Nasz campeone del mundo pokazał orli pazur na czasówce,  przegrywając tylko z Malorim, a resztę wyprawy traktując treningowo. Nawet obrońca tytułu, Nairo Quintana, nie miał dość determinacji, by szarpać się do końca z miejscowymi idolami, których zwycięstwa doprowadzały do orgazmu parę sympatycznych, lecz nieco „zaginionych w akcji” argentyńskich sprawozdawców.

Czy podobnie reagowali na trasie nieliczni, poutykani na zboczach kibice, trudniej było stwierdzić, bowiem obrazu z jedynej kamery na motorze konsekwentnie nie udawało się uruchomić, zaś pilot helikoptera najwyraźniej przejęty był misją dotarcia swym wehikułem do stratosfery.  A szkoda, bo trasa jest ciekawie skonfigurowana i przy sprawniejszej organizacji, tudzież lepszej realizacji transmisji, stałoby się to całkiem jadalnym daniem.

gaviria f

Sukces sprzed dwóch lat powtórzył Argentyńczyk Daniel Diaz. Rodak Julio Cortazara (ciekawe, czy czytał Wielkie wygrane?) zapewne zniknie nam teraz na resztę sezonu z wiązki naszego Reflektora. W odróżnieniu od świeżo wykreowanej medialnej gwiazdeczki z Kolumbii  – i nie chodzi tu bynajmniej  o młodszą siostrę Shakiry. 20-latek Fernando Gaviria (na zdjęciu), znany dotąd raczej ze startów na torze, wygrywając 2:1 na finiszach z Markiem Cavendishem, trafił do notesów większości menedżerów pierwszej i drugiej dywizji. W przyszłym okienku transferowym może być „gorącym towarem”,  naturalnie jeśli syty chwały nie pójdzie w ślady swego rodaka, Betancura, i nie skończy jako ulubieniec fotoreporterów z innych aniżeli sportowe powodów.