Zmiana pokoleń

dennis i cadel

W krótkiej historii Tour Down Under tegoroczna edycja zapisze się szczególnie. Byliśmy właśnie świadkami symbolicznej wręcz zmiany pokoleń w australijskim kolarstwie. I nie tylko australijskim, bo przecież schodzący ze sceny Cadel Evans, to nie żaden local hero, a światowa gwiazda pełną gębą. Pożegnamy go zresztą na RB oddzielnym tekstem, bo jest tego godny, jak mało kto ze współczesnych mistrzów szosy.

Przekazal pałeczkę pokoleniowej sztafety koledze z ekipy BMC, Rohanowi Dennisowi (z naszego ulubionego rocznika ’90). Młodziakowi dotąd bardziej znanemu z udanych występów w jeździe na czas i stojącemu w kilkuosobowej kolejce do bicia godzinnego rekordu. Ale już w ubiegłorocznym Tour of California zdradzającemu potencjał GC ridera, co zresztą w pełni potwierdził teraz, dodajmy, na wyścigu pozbawionym czasówki, będącej dotąd jego koronnym argumentem.

dennis tdu '15

Mieliśmy już zwycięzców Tour Down Under, którzy później nic wielkiego w swoim CV nie zapisali, lecz coś nam mówi, że tym razem warto się dalszej karierze młodego Aussie bacznie przyglądać.

Wiele obiecujący był też występ jego starszego rodaka, Richiego Porte. Wypada mu życzyć zdrowia, by nie powtórzyła się zeszłoroczna wiosenna zapaść. Ktoś musi przecież temu Księgowemu utrudnić wygranie Giro.

TDU '15