Rewia mody

 

Wprawdzie to nie blog modowy, ale ponieważ koszulki drużyn kolarskich są również jednym z dyżurnych motywów przerwy międzysezonowej (o pozostałych napiszę w innym miejscu), więc temat musiał prędzej czy później pojawić się na RB.

Przyglądając się trykotom kolarzy, nie raz zastanawiałem się, kto je właściwie projektuje. Zawodowcy z haute couture z pewnością nie. Stroje pod względem estetyki są tak koszmarne, że szanujący się projektant nie pozwoliłby ich ubrać nawet najbardziej znienawidzonemu wrogowi (czyli innemu projektantowi). Dobry stylista wymyśliłby z pewnością bardziej gustowny przyodziewek dla pań i panów cyklistów, ale jego usługi przekraczają możliwości przeciętnego teamu WT (zakładając, że ma im jeszcze wystarczyć pieniędzy na wynagrodzenia, sprzęt, obozy sportowe i raty leasingowe za autobus).

Najprostszym wyjaśnieniem, jakie przyszło mi do głowy, są różni korporacyjni specjaliści od marketingu i reklamy. Znacie ten typ? Tacy we własnym mniemaniu potrafią wszystko. Od projektowania wystawy sklepowej po billboard z półnagą modelką reklamującą środki na przeczyszczenie. Ważne by marka wyrobu była dobrze widoczna, resztę się „wygeneruje z kompa”.

androni shirtW naszym przypadku marką jest logo sponsora teamu. Jeśli sponsorów jest wielu, a zawodowa ambicja „projektanta” nie pozwoli mu żadnego pominąć, powstaje projekt koszulki przypominający osiedlową tablicę ogłoszeń  – patrz: trykot Androni Giocattoli, na którym można by jeszcze, przy dobrych chęciach, upchnąć parę anonsów z rubryki „kupię, sprzedam, zamienię”.

Dzielni graficy komputerowi od rysowania koszulek zapewne czują w sobie powołanie Gianniego Versace, rozmieszczając te loga i kolorowe szlaczki na piersi i brzuchu rowerzysty. Przy czym, kompletnie nie czują oni kolarskiego bluesa, bo gdyby choć raz porządnie przyjrzeli się pędzącemu szosą peletonowi, zauważyliby bezskuteczność swoich zabiegów. Otóż pedałujący w tłumie zawodnik pochylony jest nad kierownicą, w związku z czym nie ma czasu/okazji/ochoty dumnie wypinać do kamery torsu upstrzonego reklamami niczym mundur ruskiego generała orderami.

Owszem, jest ta chwila, gdy zwycięzca prostuje się na mecie, demonstrując frontową elewację, ale po pierwsze, owa chwila jest (w porównaniu do czasu transmisji) mgnieniem oka, a po drugie, zwycięzca jest tylko jeden. Inni marzą, by jak najszybciej znaleźć się w autobusie, a nie prezentować biust przed kamerami. Paru z nich wchodzi jeszcze na podium, ale natychmiast przebierają ich w inne wdzianka i cała misterna robota „artysty od reklam” zostaje przykryta jakąś tam zwykłą maillot jaune czy polka dot shirt.

Niektórzy z naszych koszulkowych speców tak się przejmują zleceniem z branży „odzież sportowa męska”, że nawet zadają sobie trud zbadania tak zwanych trendów (w końcu moda to moda właśnie). No i mamy masową pogoń za trendem. Czarno – grafitowym z białymi (dla tradycjonalistów) lub kolorowymi (dla oryginałów) akcentami (wykończeniami, aplikacjami, czy jak to zwał).

lampre shirtNie powiem, paru się zawsze wyłamie. Być może nie nadążają za modą. Stawiam jednak, iż mają bardziej rozgarniętych zleceniodawców.  Rozumiejących, że reklama jest skuteczna wtedy, gdy ich kolarz wyróżnia się z otoczenia i można go rozpoznać na pierwszy rzut oka. Tym bardziej, jeśli to rzucane oko jest już do barw i konturów danego sponsora przywykłe – wtedy skojarzenie jest automatyczne i natychmiastowe. Takie koszulki od lat ma Lampre, od niedawna też BMC. W poprzednim sezonie pozytywnie wśród szarzyzny wyróżniały się także stroje Europcaru i belgijskiego Lotto. Przeglądając tegoroczne tekstylne propozycje, stwierdziłem, że w zasadzie pod tym względem czołówka jest bez zmian. Doszlusowała ze ściągniętym z pasiastych piłkarskich koszulek (Juventus) pomysłem MTN-Qhubeka i ciekaw jestem jak im się to sprawdzi w praniu – czyli w warunkach finiszującego peletonu.

A wracając do wrażeń estetycznych, przebojem końca roku były stroje treningowe Tinkoff-Saxo. Jednakże później zaprezentowali parę innych, mniej ciekawych pomysłów, krążących  w tweetosferze. Nie dość, że będą ubrani gorzej niż się zapowiadało, to jeszcze powstało wrażenie, że chłopcy Olega lubią  przebierać się niczym Kim Kardashian. Ach, ten gender…

Krzysztof Suchomski

zebra qhubeka